obiecałam sobie

      Ile razy się zdarza, że się spóźnimy. Za późno do kogoś zadzwonimy, za późno postanowimy porozmawiać, spotkać się, złożyć życzenia. Za późno, bo tej osoby już nie będzie.  A dopóki żyła, miało się wrażenie, że jeszcze zdążymy. Odkładamy rozmowę, odkładamy napisanie tego e-maila, SMS-a, odwołujemy spotkanie. Potem. Później. Gdy będzie lepszy czas. A okazuje się, że lepszego czasu nie będzie wcale. W ogóle nie będzie czasu żadnego. Dlatego obiecałam sobie nie odkładać takich spotkań ani rozmów zwłaszcza z osobami, które widuję rzadko. Bo nie wiadomo, kiedy będzie ten ostatni raz. 

     Dlatego kilka dni temu spotkałam się ze starszą panią. Nie jest moją krewną, nie łączyła nas praca. Po prostu kiedyś poznałyśmy się na wydarzeniu o charakterze kulturalnym, zaczęłyśmy rozmawiać i okazało się, że mamy podobne upodobania, np. słuchanie muzyki fado. Ja byłam bardziej mobilna, ona byłą wtedy jeszcze całkiem sprawna i choć mieszkałyśmy w dosyć oddalonych miastach, widywałyśmy się kilka razy w roku. Z czasem kontakty stały się rzadsze, aż ustały na kilka lat. Usprawiedliwiałam się tym, że miałam dosyć intensywny czas w pracy.  No ale dosyć tego, żal kończyć taką interesującą znajomość, więc odezwałam się po latach i znowu się spotykamy. To ja jadę do niej, do jej miasta, wcześniej dzwonię, umawiam się, wybieramy kawiarnię i rozmawiamy. Jest sporo starsza ode mnie, krucha, delikatna, ale dystyngowana i o wielkiej kulturze. Mimo wieku wciąż błyszczy intelektem i dowcipem. Tylko strona fizyczna podupada. I - jak mówi o sobie - stała się osobą taksówkową. Podróżowanie miejską komunikacją byłoby dla niej zbyt wyczerpujące. 

      I kolejny zacieśniony kontakt - dziewczyna - piszę "dziewczyna", bo tym razem sporo młodsza ode mnie - z mojej dawnej pracy. Zawsze dobrze się dogadywałyśmy, ale kiedy przeszła na inne stanowisko, jakoś rzadziej miałyśmy okazję rozmawiać. Po moim odejściu dowiedziałam się, że przeżywa w pracy trudny okres, więc postanowiłam odnowić ściślejszy kontakt, bo dziewczyna niezwykle skromna i kulturalna, zbyt łagodna na współczesny wyścig szczurów. Teraz jesteśmy w stałym kontakcie. Dzwonimy, opowiadamy sobie, co u każdej słychać. Jak trzeba, podnosimy się na duchu. 

      Mam znajomą na drugim końcu Polski, z którą spotkać się raczej nie mam szansy. Dlatego nasze kontakty, dawniej nawet w formie listów, obecnie przerodziły się w długie rozmowy telefoniczne. z krótszymi i dłuższymi okresami milczenia, gdy obie za bardzo zajęte byłyśmy naszymi własnymi sprawami i codziennością. Przez pewien czas długo milczała. W końcu zadzwoniłam, pytając co się dzieje. Nazbierało się jej chorób, zmartwień i obowiązków. Opowieść trwała długo. Nie odpuszczam i co jakiś czas dzwonię, żeby znowu razem powspominać dawne czasy, ponarzekać na obecne i życzyć sobie kolejnych długich rozmów.    

     I w całej tej obietnicy nieodwlekania może nawet nie tylko o ludzi chodzi. Także o zwierzęta oraz inne marginalizowane czynności. Siadam i obserwuję na przykład kury. Przyglądam się, jak grzebią w ziemi, jak wyszukują czegoś w trawie, jak budują między sobą hierarchię. Może się to wydawać śmieszne lub niepoważne, ale im więcej je obserwuję, tym częściej dochodzę do wniosku, że wcale nie są głupie. Mają niesamowity instynkt i spostrzegawczość. Kwoki na przykład potrafią być bardzo bojowe, gdy bronią kurcząt. Kurczęta zaś błyskawicznie uczą się rozpoznawać znaczenia odgłosów kwoczej mamy. Obserwowałam jak kiedyś malutkie kilkudniowe kurczęta na jedno ciche ostrzegawcze "kooo" błyskawicznie pochowały się w różne zakamarki między jakieś porozrzucane klocki. Wprost nie było ich widać. Nie wiedziałam dlaczego i nagle nad podwórko napłynął cień ptaka. Kwoka zobaczyła go dużo wcześniej niż ja i ostrzegła swoje kurczątka, żeby się schowały. Nie był to ptak drapieżny, jak się okazało, ale sylwetka na tyle zaniepokoiła całe stado, ze dorosłe osobniki znieruchomiały patrząc w niebo, a kwoka zadbała o bezpieczeństwo swoich młodych. Nie widziałabym tego, gdyby mi się jak zwykle spieszyło.

      Spotkać się z ludźmi, porozmawiać, wysłać e-mail, świąteczną kartkę.. Zainteresować się, jak komuś leci, jak się czuje, co przeżywa, czym żyje... Pogratulować komuś sukcesu, zapytać, co ma w planach, zaprosić na kawę... Postać przy kurniku, zrobić budkę lęgową na wiosnę, pogłaskać psa, pójść na spacer do lasu, posłuchać śpiewu ptaków... Obiecałam sobie być gotową zatrzymać się w każdej chwili, gdy właśnie nadchodzi na to czas.  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

obiecałam sobie

      Ile razy się zdarza, że się spóźnimy. Za późno do kogoś zadzwonimy, za późno postanowimy porozmawiać, spotkać się, złożyć życzenia. Za...