Wybuchło 5 maja, we wtorek, po godzinie 15:00. Stan na dzisiaj (7 maja) rano: czoło frontu ma 800 m szerokości, pole bitwy aktualnie obejmuje 500 ha. Teren: Puszcza Solska na Roztoczu, Nadleśnictwo Józefów. Wojna trwa trzeci dzień. Bierze w niej udział ponad 450 strażaków z całej Polski, ponad 100 jednostek, kompania gaśnicza SMOK z Małopolski, wyspecjalizowane kompanie GFFF z podkarpackiego, warmińsko-mazurskiego, łódzkiego, co najmniej dziewięć samolotów gaśniczych, w tym dwa śmigłowce Black Hawk. Każdorazowo taki śmigłowiec może podnieść w specjalnej gondoli 3 tysiące litrów wody.
Fot. Krzysztof Pisz, Państwowa Straż Pożarna
Pierwszego dnia pożaru - we wtorek 5 maja w akcji gaśniczej zginął pilot lecący Dromaderem. Maszyna straciła wysokość i roztrzaskała się o ziemię.
Walka trwa już ponad 40 godzin. Pisano, że dwóch czy trzech strażaków z wycieńczenia zasłabło, dwóch podtruło się dymem. Z pobliskiego Józefowa ewakuowano przytulisko dla zwierząt. Dym pożaru jest widoczny z daleka, z odległości kilkudziesięciu kilometrów: z Zamościa i Biłgoraja. W Biłgoraju cały czas słychać sygnały jadących straży pożarnych. Latają samoloty i helikoptery gaśnicze.
Mieszkańcy okolicznych miejscowości organizują zbiórki wody pitnej i pożywienia dla strażaków walczących z ogniem. Dary zbierane są między innymi w Józefowie, Hamerni, Zwierzyńcu, Korytkowie Dużym, Biłgoraju, Gromadzie, Tarnogrodzie. Panie z kół gospodyń wiejskich dostarczają strażakom kanapki.
Ciężki sprzęt wspomaga otoczenie centrum ognia przed rozprzestrzenianiem się. Harwestery ścinają drzewa, żeby ogień nie przenosił się koronami, co miało miejsce w czasie porywistego wiatru. Tak zwany pożar wierzchołkowy jest najtrudniejszy do powstrzymania, bo wiatr przenosi iskry i płonące skrawki coraz dalej. W momentach ustawania wiatru pożar szedł poszyciem, a z wiatrem wznosił się na wierzchołki drzew. Obecny stan wilgotności poszycia leśnego na Lubelszczyźnie wynosi poniżej 10%.
PS Z ostatniej chwili Jeden z portali podaje, że spłonąć mogło ok. 750 ha lasów państwowych i ok. 200 ha lasów prywatnych. Straty w populacji zwierząt nie do oszacowania.
DOPISEK 9 maja
Z tego, co doczytałam, w sumie w akcji brało udział ponad tysiąc osób: strażaków, wojska, policji, leśników, pilotów. Zapowiadany i bardzo wyczekiwany deszcz zaczął padać w czwartek rano, pomagając opanować ogień. Gdyby nie deszcz, chwilami dosyć intensywny, mogłoby być naprawdę źle. Pożar podchodził blisko obrzeży Józefowa. Dym zalegał nad całym miasteczkiem, na ulicach nie dało się oddychać. Nie wiem, na jakich ostatecznie liczbach stanęło, ale w pewnym momencie podawano, że z samolotów zrzucono ok. 600 ton wody. Od czwartku do dzisiaj jest pochmurno i deszczowo, trwa dogaszanie zarzewi ukrytych w torfowisku, w poszyciu bagiennym. Dyrektor Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Lublinie we wczorajszym wywiadzie powiedział, że zasięg i straty mogą być porównywalne z ubiegłorocznym pożarem w dolinie Biebrzy.
Znowu blogspot szaleje, zobaczyłam nowy wpis u ciebie dopiero dziś! Straszne są te pożary, jakby mało lasów wycięto. Brawa dla mieszkańców za pomoc strażakom!
No właśnie nie wiem, co się dzieje, bo też zdarzało się, że nowy post się nie wyświetlał na liście czytelniczej. Myślałam, że to błąd moich ustawień. Akcja zakończona dzięki pomocy deszczowej pogody, dodałam dopisek.
Śmierć pilota to ogromna tragedia. Ratując las, oddał to, co miał najcenniejsze- życie. Ale serce mi pęka również na myśl o tych wszystkich zwierzętach, które nie miały dokąd uciec... Dobrze, że natura przyszła z pomocą, bo nie wiadomo, co by było...
Staram się za bardzo nie wyobrażać sobie, co tam się działo ze zwierzętami, bo to zbyt straszne... Jest sezon lęgowy, pisklęta w gniazdach... A płazy, gady... To był doświadczony pilot, wszyscy się głowią, co się stało. To nagranie, gdy widać, jak świecący punkcik spada i uderza w ziemię wzniecając rozbłysk, jest wstrząsające. Trudno uwierzyć w to, co się stało.
Pożary lasów to ogromne tragedie ekologiczne, w których giną tysiące dzikich zwierząt i niszczone są cenne siedliska przyrodnicze. Nie wiadomo jeszcze, co było bezpośrednią przyczyną pożaru w Puszczy Solskiej. Pięć lat temu przeżyłam namiastkę pożaru. Nasz dom otaczają dookoła łąki, które niekoszone są od lat. Od zawsze baliśmy się pożaru, dlatego mój Eryk co najmniej dwa razy w roku kosi pas około 10 metrów. To było wiosną. W pewnej chwili spojrzałam w okno i zmarłam. Jakieś 300 metrów od domu płonęły trawy, Ognie dochodziły do 5 metrów wysokości, na dodatek był wiatr. Błyskawicznie przyjechało 5 jednostek. Mieli problemy z ugaszeniem. Wypalanie traw to skrajna nieodpowiedzialność. Ogień zagraża ludziom, zwierzętom i środowisku. Na głupotę nie ma lekarstwa. Pozdrawiam serdecznie:)
To przeżyłaś chwile grozy. Ciągle o tym przypominają, co roku są ostrzeżenia, a niewiele to daje. Było bardzo sucho, to mógł być nawet kawałek szkła, który zadziałał jak soczewka. Ciekawa jestem, czy odkryją przyczynę.
Roztocze to moje ulubione tereny wakacyjne i ten pożar- to po prostu coś okropnego. Brak słów!
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Tam dużo turystów przyjeżdża. Stała się tragedia. Nawet nie potrafię sobie wyobrazić choćby tej paniki zwierząt, wysiłku strażaków...
UsuńZnowu blogspot szaleje, zobaczyłam nowy wpis u ciebie dopiero dziś!
OdpowiedzUsuńStraszne są te pożary, jakby mało lasów wycięto.
Brawa dla mieszkańców za pomoc strażakom!
No właśnie nie wiem, co się dzieje, bo też zdarzało się, że nowy post się nie wyświetlał na liście czytelniczej. Myślałam, że to błąd moich ustawień.
UsuńAkcja zakończona dzięki pomocy deszczowej pogody, dodałam dopisek.
Śmierć pilota to ogromna tragedia. Ratując las, oddał to, co miał najcenniejsze- życie. Ale serce mi pęka również na myśl o tych wszystkich zwierzętach, które nie miały dokąd uciec... Dobrze, że natura przyszła z pomocą, bo nie wiadomo, co by było...
OdpowiedzUsuńStaram się za bardzo nie wyobrażać sobie, co tam się działo ze zwierzętami, bo to zbyt straszne... Jest sezon lęgowy, pisklęta w gniazdach... A płazy, gady...
UsuńTo był doświadczony pilot, wszyscy się głowią, co się stało. To nagranie, gdy widać, jak świecący punkcik spada i uderza w ziemię wzniecając rozbłysk, jest wstrząsające. Trudno uwierzyć w to, co się stało.
Słyszałam o tej tragedii w radio. Tragedia. Słów brak.
OdpowiedzUsuńTak jak susza i wiatr wcześniej rozdmuchał ogień, tak teraz deszcz pomógł w gaszeniu. Widziałam zdjęcia pogorzeliska z drona, żal serce ściska.
UsuńPożary lasów to ogromne tragedie ekologiczne, w których giną tysiące dzikich zwierząt i niszczone są cenne siedliska przyrodnicze. Nie wiadomo jeszcze, co było bezpośrednią przyczyną pożaru w Puszczy Solskiej.
OdpowiedzUsuńPięć lat temu przeżyłam namiastkę pożaru. Nasz dom otaczają dookoła łąki, które niekoszone są od lat. Od zawsze baliśmy się pożaru, dlatego mój Eryk co najmniej dwa razy w roku kosi pas około 10 metrów. To było wiosną. W pewnej chwili spojrzałam w okno i zmarłam. Jakieś 300 metrów od domu płonęły trawy, Ognie dochodziły do 5 metrów wysokości, na dodatek był wiatr. Błyskawicznie przyjechało 5 jednostek. Mieli problemy z ugaszeniem. Wypalanie traw to skrajna nieodpowiedzialność. Ogień zagraża ludziom, zwierzętom i środowisku. Na głupotę nie ma lekarstwa.
Pozdrawiam serdecznie:)
To przeżyłaś chwile grozy.
UsuńCiągle o tym przypominają, co roku są ostrzeżenia, a niewiele to daje. Było bardzo sucho, to mógł być nawet kawałek szkła, który zadziałał jak soczewka. Ciekawa jestem, czy odkryją przyczynę.