Pierwsze orędzie Karola Nawrockiego wywołało skrajne opinie. Jak zwykle przeciwnicy, w tym osoby z obecnego rządu oceniają negatywnie, ze konfrontacyjne, że "kibolskie", że agresywne. Z kolei prof. Bralczyk widzi wiele plusów, mimo że z prezydentem i jego poglądami nie sympatyzuje. No cóż, jeśli chodzi o język, to jednak wierzę Bralczykowi jako językoznawcy. Zaperzenie adwersarze obiektywizmem nie grzeszą. Widzą to, co chcą widzieć, słyszą to, co chcą słyszeć.
– Zwracało uwagę to, że mówił z głowy i wszystko się przy tym kleiło — powiedział prof. Bralczyk. — Dodatkowo było wyraźnie optymistyczne i nie zawierało elementów wyraźnie agresywnych, choć na początku może coś tam było, ale w sumie, jak to się czasem mówi – miłe rozczarowanie – ocenił językoznawca.
Zwrócił przy tym uwagę na wyważony ton orędzia. – Takie także słyszałem oceny komentatorów, podkreślających wysoką notę merytoryczną wystąpienia. Emocje także były w nim, ale kontrolowane i pozytywne. Nie było dzielenia ludzi – podsumował.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz