Prawdziwa zima jak przed laty. I od razu zmienia się narracja w kwestii ogrzewania. Najpierw sugestia "znawcy", że nie polecałby demontażu tradycyjnych pieców na paliwa stałe. A to w związku z tym, że nowoczesne np. na gaz tu i ówdzie ulegały awarii. Ludzie zostali bez ogrzewania. Tymczasem, żeby dostać dopłatę na nowy ekologiczny kocioł czy ogrzewanie gazem, trzeba z likwidować inne źródła ogrzewania. To ja podziękuję. Wole swoja tradycyjną kuchnię kaflową. I niech się nikt nie czepia. Nie będę potem ogrzewać się na ulicy przy koksowniku. Właśnie stawiono je w Lublinie na newralgicznych przystankach, gdzie są węzły przesiadkowe. Sceny jak z filmu. Opatuleni ludzie, zaśnieżone chodniki, oszronione autobusy, płonący koks w metalowych koszach. Gdzieś awaria ogrzewania gazowego, gdzieś zamarzło paliwo w przewodach TIR-a, gdzieś awaria kanalizacji ciepłowniczej - to ostatnie akurat pamiętam: w Gdańsku i Sopocie. Mowy nie ma! Żadnego pieca nie likwiduję. W razie kryzysu nawet stare krzesło można porąbać i palić, a jak taki gazociąg szlag trafi, to przyjdzie zamarznąć.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
odręcznie
Pisanie ręczne wyszło z mody. Rzekomo z wygody, bo skoro wszyscy używają klawiatury - czy to tradycyjnej, czy dotykowej - pisani...
-
Prawdę mówiąc, jesteśmy skazani na wiadomości z drugiej, trzeciej ręki. Nawet w kwestiach tak absorbujących i globalnie ważnych, jak w...
-
Pod nagłaśnianymi na portalach informacyjnych medialnymi aferami w różnych sferach, od życia towarzyskiego w kręgach znanych osób show...
-
Światowy arsenał jądrowy wystarczy, aby zniszczyć życie na Ziemi. A jeśli nawet globalną katastrofę nuklearną przeżyłyby najodporniejsz...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz