Jakie to osiem wojen Trump zakończył, czym się nieustannie chwali, gdy właśnie rozpętał kolejną? Czy sam? Wątpię. Sojusz USA i Izraela nie jest tu przypadkowy. Czy przypadkiem wojna w Iranie nie ma większego znaczenia właśnie dla Izraela? USA są daleko i mają swoją ropę. A Izrael właśnie wysłał wojska lądowe do Libanu, rzekomo przeciwko Hezbollahowi. Wszystkie uzasadnienia są rzekome i zapętlone we własne absurdy: "Zaatakowaliśmy, bo wiedzieliśmy, że Iran na to odpowie". Co to za tłumaczenie? Gdzie konkrety? Gdzie fakty? Faktycznie Iran odpowiedział: uderzył w państwa Bliskiego Wschodu: bomby i drony spadają w ZEA, w Arabii Saudyjskiej, Katarze, Kuwejcie, Omanie a nawet na Cyprze. "Cudowna" eskalacja się robi. Irańskie kobiety mogą liczyć na europejskie wyzwolenie z pęt islamskiego reżimu. Czy równie wdzięczne będą dziewczynki, które już zostały "wyzwolone" z wszelkich więzów i zginęły w ataku na szkołę podstawową w Minabie? Ponad 80 dziewcząt zginęło, ok 70. jest rannych. Mierzi mnie ta wybiórczość i hipokryzja, bo może te ofiary się nie liczą w ogólnej kalkulacji jedynie słusznej walki o "wyzwolenie". Czy idziemy za doktryną, że wojna pociąga ofiary i to akceptujemy? Mówi się, że każda rewolucja pożera własne dzieci. I to nawet byłoby sprawiedliwe, gdyby dotyczyło tylko własnych twórców. Niestety, wojna jest ślepa. Każda wojna pożera całkiem niewinne ofiary. Nawet więcej tych niewinnych niż faktycznie odpowiedzialnych za całą sytuację.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
ratuj się, kto może
Armagedon wkrótce. Szykujcie się na ekstremalne warunki. Ludzkość musi się przygotować albo na exodus gdzieś na inną planetę, albo cze...
-
Prawdę mówiąc, jesteśmy skazani na wiadomości z drugiej, trzeciej ręki. Nawet w kwestiach tak absorbujących i globalnie ważnych, jak w...
-
Wybory osobiste determinują nasze życie. Czasami bulwersują opinie publiczną, zwłaszcza gdy rzecz jest tak medialna, jak komentowane...
-
Internet sprawia, że echa wydarzeń są głośniejsze, rozchodzą się szerzej i docierają dalej. Jak daleko, zależy od rodzaju echa i odbi...
Wojna zawsze pożera niewinnych i żadne "usprawiedliwienia" nie zmienią tego brutalnego faktu.
OdpowiedzUsuńOtóż to, ktoś na szczycie władzy podejmuje decyzje, bo sam nie będzie bezpośrednio narażony, a zwykli niewinni ludzie nie mają żadnego wyboru.
OdpowiedzUsuńNie wiem czy Trump w ogóle kalkuluje, bo zachowuje się jak duży chłopiec, któremu dano władzę i nie bardzo wie co zrobić, więc robi chociaż hałas!
OdpowiedzUsuńByć może to jakieś szaleństwo, ale w takiej międzynarodowej skali zawsze chodzi o pieniądze... na wojnie zawsze ktoś musi zarobić, a pieniądze i władza idą w parze
OdpowiedzUsuńPrzeraża mnie ta powtarzalność i brak refleksji. Kiedyś był Hitler i Stalin. Dziś Trump i Putin. Niewinni ludzie tracą to, co mają najcenniejszego- życie, a wielcy przywódcy nic sobie z tego nie robią.
OdpowiedzUsuńKiedyś czytałam, że każde pokolenie musi przeżyć swoją wojnę... Czyli marne mamy szanse, że uda nam się spokojne dożyć w pokoju... Ostatni świadkowie II wojny światowej odchodzą, teraz kolej na nas, żyjących teraz... Niewesoła perspektywa.
OdpowiedzUsuńBardzo trafnie pokazujesz, jak skomplikowane i nieracjonalne bywają mechanizmy wojenne. To, co najbardziej uderza, to właśnie ta spirala tłumaczeń i „uzasadnień”, które często brzmią jak wewnętrzna logika, ale kompletnie rozmija się z realnym skutkiem – śmiercią niewinnych ludzi, często dzieci. I masz rację, że wybiórcze narracje o „wyzwoleniu” czy „obronie sojuszników” potrafią przysłonić dramat zwykłych ludzi, którzy nie mają nic wspólnego z politycznymi kalkulacjami. To bardzo smutne, że wojna wciąż pożera tych, którzy są całkowicie bezbronni, a retoryka polityczna nie tylko tego nie zmienia, lecz często uzasadnia.
OdpowiedzUsuńZdaje się, że wojna jest wpisana w kondycję ludzką, więc pewnie będą trwały, dopóki będzie istniał człowiek. Tak, to smutne...
OdpowiedzUsuń