Osobiście, indywidualnie i bezkompromisowo corocznie protestuję przeciwko wiosennemu popędzaniu zegarów. Jest siódma rano, gdy zaczynam pisać ten post, i guzik mnie obchodzi, że zegar w laptopie pokazuje inaczej. Niestety, zegar w telefonie tez mi automatycznie przestawili. Ale mam jeszcze tradycyjny zegarek na rękę, ręcznie nastawiany, z okrągłą tarczą, tradycyjnymi wskazówkami. Ten pozostanie niewzruszony aż do końca letniego szaleństwa popędzania. Tak samo zegar łazienkowy. W moim trybie życia nic się nie zmieni, poza tym, że wszystko będzie odbywało się godzinę wcześniej.
Bo co oznacza przestawianie zegarka? Tylko tyle, że astronomicznie do pracy idzie się na siódmą, a nie na ósmą bez względu na to, co wskazują zegary. Można nawet zamiast cyfrowych godzin powstawiać misiaczki i kwiatki, a czas astronomiczny pozostanie ten sam. Siódma rano - godzina kawy. Koniec, kropka! Urodziłam się i żyję w określonej strefie czasowej i proszę mi tego nie przestawiać. Gdybym chciała wstawać wcześniej, wyjechałabym na wschód. Proste? Proste!
Zresztą, wstawać wcześniej i tak będę, bo jak świt się robi coraz wcześniej, to na wsi się wstaje. Tylko po co przestawiać godzinę? Zamiast przestawiać zegarki, proponuję ogłosić, że od dzisiaj urzędy, zakłady pracy po prostu rozpoczynają pracę godzinę wcześniej. W czym problem? Jeżeli faktycznie oznacza to oszczędności w gospodarce (co już dawno zostało obalone ;-), urzędowo ustalamy, ze fabryki zaczynają pierwszą zmianę nie o szóstej, tylko o piątej, uczniowie do szkół niech idą nie na ósmą, tylko na siódmą. Dlaczego nie?! Przecież de facto tak właśnie jest, a zegarków to zwykłe mydlenie oczu. Oszukiwanie zmysłów.
Gdzie rzekomo ma to pomagać w organizacji pracy, powodując oszczędności czy coś tam, proszę bardzo, przestawcie sobie nie zegarki, tylko godziny działalności. Mnie nie przeszkadza, że na przykład miejscowy Urząd Gminy będzie otwierany o 6:30 zamiast o 7:30, a oddział mojego banku będzie czynny nie od 9:00, tylko od 8:00. Dlaczego wszystkich wciągacie w to szaleństwo? Zakłady pracy, urzędy, instytucje będą sobie działały według innych godzin, czemu nie? A tam, gdzie nie jest to potrzebne, po prostu będzie po staremu i normalnie. Psy pójdą na spacer jak zwykle o szóstej, a nie nagle, bo ktoś arbitralne przestawia nam zegarki, o piątej. Do kościoła rano pójdę nadal na ósmą a nie nagle o siódmą. Bo o siódmej mam czas na kawę. I dlaczego mam ją pić o szóstej, bo ktoś ma takie widzimisię?!
Moje kury na wsi też nie przestawiają zegarków, wstają według słońca. Ptaki rozpoczynają poranny czy wieczorny śpiew też według słońca i swojego biologicznego zegara. Kwiaty rozwijają się według swojego ustalonego naturalnego czasu. Wszystko działa jak należy, tylko człowiek lubi mieszać. Mój dziadek określał czas według słońca. Gdy go pytano, która jest godzina, patrzył na położenie słońca i potrafił wskazać godzinę z dokładnością do pięciu minut, np. kwadrans po dwunastej. No ale dzisiaj, gdy zegarki już nie są stabilne, bo się je popędza, nie wiem, czy umiałby się przestawić i jego określenia miałyby godzinną obsuwę. Dobrze, że dziadek już nie żyje, bo pewnie by go to bardzo frustrowało. Tak się nie robi! Nie można ludziom mieszać w głowach i jeszcze twierdzić, że to dla ich dobra. Lekarze od dawna alarmują, że przestawianie czasu prowadzi do niekorzystnych zmian zdrowotnych, wprowadza chaos w organizmach, w ludzkiej psychice, wzrasta liczba chorób związanych ze stresem, liczba zawałów. Lekarze sobie, a urzędasy sobie.
Od lat się o tym dyskutuje i nic z tego nie wynika, politycy maja ważniejsze sprawy, a my jak takie króliki poddawani jesteśmy różnym eksperymentom. Osobiście wolę ten czas letni, bo i tak wcześnie wstaje, teraz przynajmniej nie wstanę o 5 tylko o 6.
OdpowiedzUsuńTo jest właśnie złudzenie, nadal wstajesz o piątej, tylko cyfra na zegarku się zmieniła; w naszej szerokości geograficznej pierwotny czas to ten zimowy
UsuńNo tak, ale cisza nocna się przesuwa, bez wyrzutów mogę włączać to i owo...
UsuńNo widzisz, i to jest egoistyczne podejście, bo dla innych, astronomicznie, jest to nadal piąta rano, dlatego też protestuję, bo nie chcę, żeby mi ktoś o piątej włączał za ścianą odkurzacz lub coś innego; kilka lat temu przez cale lato sąsiad robił remonty i codziennie według letniego czasu o szóstej włączał wiertarki, frezarki i Bóg wie, co jeszcze; ale bez względu na wskazówki zegarka, to nadal była piąta! Nawet śpiewu ptaków nie mogłam posłuchać, bo warczało "zgodnie z prawem".
UsuńA zdajesz sobie sprawę, ze gdyby pozostawić letni czas na cały rok, to np. 1 grudnia wschód słońca byłby o 8:22? I weźmy teraz uczniów czy dzieci w przedszkolach. Zaczynałyby zajęcia w kompletnej ciemności. Masz wnuka, on też byłby w tej sytuacji?
To był żart, niczego nie włączam tak wcześnie...
UsuńJuż dawno udowodniono, ze zajęcia w szkołach i praca umysłowa powinny zaczynać się później, większość dzieci nie funkcjonuje prawidłowo skoro świt.
Twój sąsiad to zwyczajny burak, wszelkie ekipy remontowe zaczynają pracę najwcześniej o 8 rano.
Ja bym nie miała nic przeciwko temu, żeby szkoły i niektóre instytucje rozpoczynały pracę od dziewiątej. Naprawdę nie rozumiem, dlaczego moja gmina otwiera się o 7:30 - kto tak rano leci coś załatwiać, skoro większość pędzi do swojej pracy?! No chyba to jest po to, żeby wcześniej mogli zamknąć, po przepisowych ośmiu godzinach, i ci, którzy też tak kończą pracę, albo później, jak zwykle odbijają się od klamki.
UsuńA po odgłosach od sąsiada to ja zegarek mogę nastawiać - punkt szósta!
Dla mnie ta zmiana czasu to po prostu absurd. Możemy przesuwać zegarki do przodu, do tyłu, a organizm i tak wie swoje. A Puszek trzyma się swojego czasu i już😹 Słusznie zauważyłaś, że to czas zimowy jest pierwotny dla naszej szerokości geograficznej.
OdpowiedzUsuńŚwiat przyrody i biologii wie swoje, a człowiek lubi mieszać... Po co?
Usuń