Piętnaście lat to wystarczająco długi czas. Pozmieniało się. Na przykład ja sama dwa razy zmieniałam adres zamieszkania. Dwie uciążliwe wieloetapowe przeprowadzki, w tym jedna poprzedzona kompleksowym remontem. To nie dla mnie. Mam nadzieję, że już się to nie powtórzy.
Piętnaście lat zmieniło wiele w otoczeniu, w rzeczach i sprawach tego świata. Czy na lepsze? Nie zawsze. Piętnaście lat temu ze swojej gminnej miejscowości miałam bezpośrednie połączenia autobusowe do Warszawy, Krakowa, Łodzi, Lublina, Zamościa. Kursowały nawet w soboty i niedziele. Dzisiaj nie ma żadnego z nich. Najpierw upadły PKS-y, trasy przejęły prywatne przedsiębiorstwa. I nawet gdy było jeszcze trzech różnych przewoźników, dawało się znaleźć połączenia pasujące na każdą okoliczność. Potem, jak to bywa w brutalnym świecie biznesu, jeden przewoźnik wysiudał z trasy dwóch pozostałych i został monopolistą, mogąc dyktować warunki. Dzisiaj dyktuje je tak, że w soboty i niedziele nie ma jak się wydostać. W samej mojej miejscowości jest tylko jeden kurs dziennie: rano do miasta powiatowego i powrotny po południu. To wszystko. Gdy pofatyguję się prawie 3 km do innego przystanku, mogę mieć połączeń więcej, ale żaden nie kursuje w weekendy i żaden nie jest bezpośrednim połączeniem dalekobieżnym, jak te wymienione na początku. Zostałam odcięta od świata. jest tez problem z powrotami. Bo gdy nawet wybiorę się w dalszy wyjazd, to zanim obrócę po załatwieniu spraw i dotrę do najbliższego miasta powiatowego, to nie mam już czym dojechać do swojej gminy. Ostatni bus odjeżdża o 18:00. Nie oszukujmy się, jak ma się jechać sto czy dwieście kilometrów w jedną stronę, nie mam szans złapać ten ostatni busik o szóstej. Utknęłabym chyba na dworcu.
A dworzec jest nowy, ładny, czysty, z ławeczkami, toaletą dla niepełnosprawnych. Piętnaście lat temu był to obskurny blaszany barak, pełen porozrzucanych dookoła petów i śmieci. Ale zawsze dyżurował dyspozytor i kursów było więcej. Dzisiaj dworzec jest ładny i funkcjonalny, lecz zamykany na głucho o dwudziestej. W oddalonym ok. 70 km prawie sześćdziesięciotysięcznym mieście, po podobnych zmianach prywatyzacyjnych, dworzec jest zamykany o siedemnastej - tak o 17:00! Wiem, bo byłam. Połączenie miałam później i czekając na nie szukałam toalety. Nigdzie nie ma. Żadnego szaletu miejskiego, nawet żadnego toi toia. Zlitowała się kobieta pracująca w jednym z okolicznych sklepów i udostępniła mi swoją toaletę służbową.
Wracając zaś do moich stron, gmina się przez piętnaście lat unowocześniał, choć stała się wykluczona komunikacyjnie. Nie wiem, jak to idzie w parze i czy można mówić o nowoczesności, jeśli się leży poza trasami komunikacyjnymi. Władze gminy przeniosły się z PRL-owskiego baraku z drewnianymi skrzypiącymi schodami do nowoczesnego budynku z windą dostosowaną dla niepełnosprawnych, zadaszonymi stanowiskami parkingowymi i przestronną recepcją. Czy sprzyja to pogłębieniu kompetencji urzędników? Szybciej i sprawniej będą załatwiane sprawy?
W ostatnim piętnastoleciu powstało kilka ścieżek rowerowych. Teoretycznie miała włączyć tereny do dłuższej sieci tras turystycznych wiodących przez przyrodnicze atrakcje trzech powiatów. No i się posypało, bo ścieżka urywa się na granicy dwóch gmin. Jedna zrobiła na swoim terenie do granicy, a druga nie pociągnęła dalej. Brakujący odcinek trzeba przejechać szosą wojewódzką o dużym natężeniu ruchu, gdzie miało miejsce już wiele tragicznych wypadków z udziałem rowerzystów. Na razie nic się w tym kierunku nie dzieje. Trwa zastój.
Natomiast w mieście kręci się biznes. Bank PKO przejął ogromny budynek, planowany jako hotel, którego właściciel zbankrutował i okazały budynek w centrum miasta stał się siedzibą oddziału banku. W starej siedzibie ulokowały się punkty handlowe i usługowe: jubiler, piekarnia, kancelaria notarialna i kilka innych. Piętnaście lat temu był jeden optyk, u którego wszyscy robili okulary. Teraz ten sam optyk ma cztery punkty, a pojawiła się też konkurencja. Konkurencja ma większy wybór oprawek i szkieł, daje też dodatkowe rabaty i promocje. Na pewno nie daje ich koszem własnego zysku, więc jaką marżę stosuje ten pierwszy? Ostatnio odwiedziłam wszystkie te punkty i mam porównanie. Różnica w cenie za nowe soczewki z tytanową oprawką - jakieś 400 - 500 zł.
Właśnie zdałam sobie sprawę, że przez ostatnie piętnaście lat powiatowe władze samorządowe, czyli starostwo, także dwa razy zmieniało siedzibę. Za każdym razem wiązało się to z ogromnymi remontami całych budynków, które wcześniej służyły innym celom. Różnica polega na tym, że za swój remont płaciłam sama, a oni z pieniędzy publicznych. W tym czasie w siedzibie urzędu miały miejsce co najmniej trzy duże afery korupcyjne, zakończone wyrokami skazującymi dla pracowników. Zapadły też trzy (tyle pamiętam, nie śledzę aż k szczegółowo tego, co tam się dzieje) prawomocne wyroki nakazujące zapłatę odszkodowania dla niesłusznie zwolnionych pracowników. Zwolnienia podpisywał starosta, czyli jest za to odpowiedzialny, że teraz te odszkodowania te zostaną wypłacone z publicznych pieniędzy. Jak to możliwe, że on jeszcze jest starostą? Nie mam pojęcia.
Piętnaście lat temu koło mojego dawnego miejsca zamieszkania w mieście był plac zieleni z trawnikiem i brzozową alejką. Miasto sprzedało teren i powstał supermarket. Najpierw, żeby przyciągnąć klientów, miał niskie ceny, akcje promocyjne i ciekawy asortyment towarów, często niedostępnych gdzie indziej. Po mniej wiece dwóch latach sieć wycofała się, supermarket przejął nowy właściciel i zmienił nazwę. Minęły dwa - trzy lata i kolejna zmiana. Wchodzi nowa sieć ze swoim logo. I tak bez końca. Tymczasem w centrum powstaje nowa galeria handlowa, na obrzeżach supermarkety czterech różnych sieci, na terenie lokalnego targowiska wybudowano kolejną galerię. W tym czasie upadły cztery (czyli wszystkie w mieście) księgarnie, zniknęły cztery (te, które znałam) punkty z usługami szewskimi, zamknięto dwie drukarnie, w miejscu sklepu spożywczego powstała galeria chińska, powiatowy szpital popadł w długi, zrewitalizowano rynek, co polegało na tym, że wycięto drzewa i wybetonowano jego środek, a ławeczki teraz stoją nieocienione, więc rzadko kiedy ktoś z nich korzysta. Zniknęły też dwa miejskie szalety: w centrum i na dworcu autobusowym. Jeden z tych szaletów prowadził emeryt który sobie w ten sposób dorabiał. Cichy spokojny starszy pan. Kiedy miasto wymówiło mu najem, bo w tym miejscu budować ma kolejny deweloper, obok już powstał jeden budynek, człowiek ten popełnił samobójstwo.
I buduje się, a jakże, coraz to nowe. Miasto się rozwija, rozrasta. Wybudowano obwodnicę i zlikwidowano połączenia kolejowe. I tak nie było ich dużo, teraz został może jakiś jeden osobowy pociąg, nawet się nie orientuję, bo przestałam koleją jeździć. Dokończono jeden kościół na osiedlu i powstał całkowicie nowy na innym osiedlu, powstała parafia prawosławna i Sala Królestwa Świadków Jehowy. W jednej dziedzinie widać zdecydowany rozwój: w usługach pogrzebowych. Zakłady pogrzebowe rozbudowały swoje siedziby, powstały nowe kaplice pożegnań, ceny usług poszły w górę. Powstał nowy cmentarz.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz