To był maj...

 ... pachniała Saska Kępa...

      I właśnie maj się kończy. Czy Saska Kępa pachniała, nie wiem, nie było mnie tam. U mnie pachniały konwalie, bzy, skoszone trawy. Nie obyło się bez nieprzyjemnych niespodzianek. Dwa dni temu pojawił się o poranku kolejny przymrozek. Poraziło dynie. U kogoś nawet kwiaty jaśminu przymroziło. Pierwszy raz się z czymś takim spotkałam o tej porze, żeby omarzł jaśmin. Bo że przemarzły brzoskwinie i czereśnie, to już stara historia, jeszcze w kwietniu. Tymczasem maj w zasadzie był suchy - tych kilka-, jeśli nie kilkanaście pożarów w kraju świadczy o bardzo niskiej wilgotności lasów. Co z tego, że czytam właśnie o nawałnicach i oberwaniu chmury w innych regionach, gdy obecny miesiąc w mojej gminie zakończył się pilnym apelem o oszczędzanie wody z wodociągu i zakazem podlewania trawników, ogrodów i upraw. Jak widać, każdy region ma swoje problemy.  W jednych powodzie, w drugich susza, a w jeszcze innych trąby powietrzne lub gradobicie. 

      I każdy region ma swoje atrakcje. Nie ma gorszych czy lepszych. Zaczyna się sezon festiwali, przeglądów muzycznych, teatralnych, targów, jarmarków. Chmielaki, Jagodziaki, Kaszaki, Festiwal Cebuli, Kurpiowskie Miodobranie, Festiwal Miodu i Ziół oraz liczne festiwale smaków i produktów regionalnych. Coraz więcej organizowanych jest festiwali organowych, w mojej okolicy jest co najmniej pięć, a przypuszczam, że nie wiem o wszystkich. Najbliższy będzie już w czerwcu. 

      Ale miało być o maju. Cały miesiąc stał pod znakiem pracy w ogrodzie warzywnym. Ostatnie nasadzenia robiłam jeszcze przedwczoraj. Teraz tylko pielęgnacja: pielenie, zwalczanie ewentualnych insektów, nawożenie, doglądanie jak rośnie. Wszak pańskie oko konia tuczy. Na podwórzu pojawił się przychówek: kwoka wysiedziała kurczęta. No i prawidłowo. Skoro niektóre ptaszki już wysiedziały i wyprowadziły z gniazd pisklęta, to i w kurniku czas na powiększenie stada. Którejś nocy natomiast namierzyłam na podwórku jeża. Nie chciałam go niepokoić, więc go nie śledziłam i nie wiem, gdzie się ukrywa w dzień. 

     Ruda sąsiadka - wiewiórka - codziennie przechodzi przez płot i buszuje w moich leszczynach. Na ziemi szuka starych zeszłorocznych orzechów. Nawet specjalnie nie ucieka, gdy przechodzę. Tak łatwo wykurzyć się nie da, skoro tu ma taki zastawiony stół. U mnie orzechy laskowe potrafią wisieć niezerwane całą jesień, a jak spadną, to leżą dalej przez zimę aż do teraz. O ile nikt wcześniej się na nie nie połakomił. Wiewiórka więc ma w czym wybierać. 

     No i na koniec maj rozpoczął moje zabiegi zdrowotne. Kilka dni temu miałam nieduży zabieg chirurgiczny, którego dodatkowym plusem jest to, że wymusza zmianę diety. Sama z siebie nie mam aż tyle samozaparcia, więc niejako przy okazji organizm dopomniał się o regulacje w tym zakresie. No i jest świetnie. Zaczęłam spadać na wadze. Można zaczynać czerwiec. 

12 komentarzy:

  1. Są różne wydarzenia w Krakowie, ale ja jakoś mało się interesuję takimi imprezami dla wszystkich. Tak z ciekawości czasem może trafię na coś. Ale tam żeby się bawić to trzeba zwykle dużo pieniędzy mimo że darmowy wstęp. Może na wianki bym się przeszedł w tym roku.

    Jak widzę w wiadomościach informacje o suszy albo paleniu się lasów to dotyka mnie to bardzo na smutno.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo to chyba wydarzenia bardziej dla turystów, chociaż czasami lubię na ne zajrzeć, a już koncerty organowe to moje ulubione atrakcje. Czy dla wszystkich? Nie ma na nich przepełnienia, choć są za darmo.
      Wianki a pewno będą ciekawe, jak pójdziesz, zdaj relację jak blogu, jak było.

      Usuń
  2. No właśnie rozmawiałam z mężem, że o tej porze mróz niemożliwy, a tu masz! Niespodzianek coraz więcej, bo i trąby powietrzne!
    Na polach podlewanie na całego, oby wód podziemnych nie zabrakło.
    Zdrowienia szybkiego życzę, bo gdy zdrowie dopisuje, reszta układa się sama:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, wszystko układa się dobrze. U mnie wreszcie spadł deszcz i podlewanie mamy zapewnione z chmur. Bardzo potrzebne.

      Usuń
  3. Cześć!

    1) Będziesz korzystała z atrakcji kulturalnych i nadchodzących wydarzeń?
    2) Lubię wiewiórki, ale chyba większość ludzi lubi je 😄
    3) A co to za dieta? Mniej słodyczy, tłuszczów czy coś jeszcze innego?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 1. Tak, w dosyć wybiórczym zakresie, ale tak. Na ile czas pozwoli.
      2. Większość lubi:-) Anegdota z Parku Łazienkowskiego w Warszawie: koło drzewa klęczy skruszony osiłek, taki napakowany kulturysta. Klęczy i niemal szlocha, a przed nim w liściach buszuje wiewiórka. On do niej mówi: "Przepraszam, przepraszam, nie mam nic dla ciebie, następnym razem przyniosę ci orzeszki". Fakt, był pijany, ale widać lubił wiewiórki :-D
      3. Nic specjalnego, lekkostrawna, zero słodyczy, bez pieczywa, ziemniaków, chwilowo też odrzuciłam surowe warzywa, ale to dlatego, żeby oszczędzać perystaltykę jelit. W tej chwili też jem bardzo mało, np. na śniadanie tyko jedno gotowane jajko. Zero podjadania między posiłkami. To nie żadna oficjalna dieta. Moje jelita potrzebują odpoczynku. Wsłuchuję się w organizm i idę za jego potrzebami.

      Usuń
  4. Już się nie mogę doczekać wszystkich imprez plenerowych <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Otóż to, można zobaczyć ciekawe miejsca, być na wystawach, koncertach, zwyczajnie pochodzić, zrelaksować się, może przy okazji spotkać się z kimś dawno niewidzianym, pójść na kawę. Zawsze to odskocznia od codzienności.

      Usuń
  5. W czerwcu mamy Dni Krakowa, a w związku z tym mnóstwo imprez i koncertów min. Wielką Paradę Smoków i pochód Lajkonika, Noc Teatrów, festiwal jazzowy:-) Coś na pewno wybierzemy:-)
    Te mrozy narobiły wiele szkód. U mojej mamy padły wszystkie kwiaty i omarzły drzewka owocowe... Miałam zamiar robić orzechówkę, bo ta w ub. roku udała się wybornie, ale omarzly wszystkie orzechy w okolicy. Chyba będę musiała udać się na poszukiwania gdzieś dalej.
    Życzę zdrówka i pięknego czerwca:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Życzę bogatych wrażeń podczas wybranych wydarzeń tego lata. Program różnorodny, to można wybrać coś dla siebie. Teatr, jazz, smoki i Lajkonik - Kraków ma swoje specyficzne klimaty.
      Swoich orzechów nie sprawdzałam, czy przetrwały, bo mam sporo orzechówki z zeszłego roku, a w postaci dojrzałej nigdy ich aż tyle nie potrzebuję. Może parę się uchowało.

      Usuń
  6. U mnie też było dziwnie z pogodą, ale aż takich przymrozków w maju to sobie nie przypominam, więc trochę się człowiek zaczyna zastanawiać, czy to jeszcze „normalne sezony”, czy już po prostu nowa norma. Najbardziej mnie chyba uderzyło to zestawienie suszy, pożarów i jednocześnie gdzieś indziej oberwań chmury — jakby każdy region żył w innym klimacie, mimo że to ten sam kraj. Ciekawe, czy inni też mają takie poczucie, że pogoda przestała być przewidywalna nawet „na własnym podwórku”?

    A co do tej części ogrodowo-zwierzęcej — zazdroszczę trochę takiego codziennego kontaktu z naturą, nawet jeśli to oznacza pielenie i walkę o każdy plon 😄 Jeż i wiewiórka to już w ogóle jak mały dokument przyrodniczy na żywo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pogoda zmienia się co chwilę, ja już nie patrzę na prognozy, bo coraz częściej mają się nijak do tego, co mam za oknem. Pewne anomalie były zawsze, pamiętam na przykład zaspy śnieżne w kwietniu. Może dziś człowiek chciałby bardziej kontrolować rzeczywistość wokół i stąd to zdziwienie. Niemniej faktem jest coraz częstsza susza i ubytek wód gruntowych.
      Mieszkając na wsi kontakt z przyrodą ma się szerszy i częstszy. O ile nie wybetonujemy zaraz wszystkiego dookoła ;-)

      Usuń

plebs

       Uważam, że szkolne lektury trzeba czytać uważnie. Zawierają wiele cennych nauk, które mogą się w życiu przydać. Pod warunkiem, że umi...