dożynkowanie

      Nie mylić z dorzynaniem ;-) Nie mylić w pisowni i w znaczeniu. Ponieważ mieszkam na wsi, dożynki są obecne nawet choćby jako obyczaj do podziwiania, bo ich organizacją zajmują się najczęściej panie z Koła Gospodyń Wiejskich, Ochotnicza Straż Pożarna oraz inni chętni. Mam już za sobą tegoroczne dożynki parafialne, powiatowe i dekanalne. Czas dożynkowania zakończył się uroczystościami dekanalnymi przedwczoraj, 8 września w święto Matki Bożej Siewnej (czyli Narodzenia Najświętszej Maryi Panny).  

     Najwięcej wiem o organizacji dożynek parafialnych, bo znam ludzi, którzy je przygotowywali. Panowie z rolniczym sprzętem zadbali o przywiezienie bel i kostek siana, słomy i ustawienie z nich i udekorowanie dożynkowych witaczy. Słomiana para ze stosownym powitaniem stanęła przy bramie wjazdowej na teren wokół kościoła. Dalej brzegi schodów i wejście do świątyni udekorowane plonami i bukietami. Ułożone w rządku pyszniły się dynie w różnych odcieniach i kolorach, zbożowo-polno-słonecznikowe bukiety, w koszach dorodne papryki, bakłażany, cukinie, słoiki z miodem, gdzieniegdzie słomiane ozdobne figurki, np. postać ludowego skrzypka. 

     Najważniejszy jest wieniec, czyli korona. Pamiętam jeszcze niedawne czasy, gdy gospodynie robiły je same z zebranych osobiście kłosów, kwiatów, ziaren. Materiał zbierały przez całe lato, bo kłosy do wyplatania wieńca musiały być zerwane odpowiednio wcześnie, zanim zboże całkiem dojrzeje, bo wtedy ziarno by się wysypało. Znam panie, które to robiły i poświęcały mnóstwo czasu na przygotowanie wieńca. Czasami projekty były tak artystyczne i pracochłonne, że ich wykonanie zajmowało nawet kilka tygodni, bo przecież te kobiety miały też codzienne obowiązki w gospodarstwie, a niektóre pracują zawodowo w mieście. Dzisiaj, właściwie od kilku lat, wieniec jest zamawiany: są ludzie, którzy zajmują się wykonywaniem wieńców i po prostu mają katalog wzorów, z którego wybiera się projekt i składa zamówienie. Taki nowy wieniec wykonany na zamówienie może kosztować nawet do dwóch tysięcy zł. Wszystko zależy od wielkości, stopnia skomplikowania, czasu potrzebnego na wykonanie. Więc w parafii, w której aktualnie mieszkam od kilku lat wieńce są zamawiane, a panie z Koła Gospodyń Wiejskich zajmują się innymi przygotowaniami.

    Przede wszystkim grupa zaangażowana w organizację dożynek przygotowuje oprawę artystyczną. Odpowiednio wcześniej tworzy się grupa śpiewacza, która przygotowuje dożynkowe pieśni. Od dawna pieśni dożynkowe mają swoją specyfikę. Akcentowane są w nich takie wątki jak dziękczynienie za plony i trud pracy na roli. Wdzięczność za boską opiekę i życzenia, aby nikomu nie zabrakło chleba. Czasami pojawiają się akcenty humorystyczne w postaci krótkiego skeczu, prezentowane są też wiersze. I, co najciekawsze, teksty pieśni zawsze są nowe, układane w danym roku na tę okazję, nawet jeśli bazują na jakimś tradycyjnym wzorze, to co roku słowa są inne. Melodie są tradycyjne brane ze znanych pieśni religijnych lub świeckich, takie, które powszechnie się zna, a do nich układa się słowa związane ze żniwami, dożynkami, pracą i podziękowaniem za plony. Dlatego zawsze jest to niespodzianka, co zostanie zaśpiewane. Podczas dożynek powiatowych lub dekanalnych, gdy prezentują się zespoły z różnych miejscowości, każdy wykonuje inne pieśni, inne są słowa, jedne ciekawsze, inne może mniej, ale nigdy właściwie nie słyszałam, aby powtarzał się ten sam utwór. No i wtedy można też podziwiać różne wieńce. Niektóre bardzo bogato zdobione, w ciekawych kształtach. W tym roku jednym z największych na dożynkach dekanalnych była łódź z masztem w kształcie krzyża, na którym rozpięte były białe żagle. Do tego kwiatowe i ziołowe ozdoby. Była też tradycyjna korona - stąd inna nazwa dożynkowych wieńców, czyli korona - zbudowana z czterech łączy wspartych na okrągłej podstawie, zwieńczonych na górze krzyżem. Całość ozdobiona kwiatami. Cały efekt zależy od użytego materiału. Odcienie kłosów są różne, kształt i kolor ziaren wykorzystuje się do wyklejenia takich elementów, jak krzyż, otwarta księga Biblii, Hostia.

    Wracając zaś do dożynek parafialnych, mimo że wieniec jest zamawiany gotowy, panie z Koła Gospodyń Wiejskich mają co robić. Poza tym, że układają i ćwiczą śpiewy, we własnym zakresie  przygotowują na dzień dożynek różne ciasta i domowe wypieki, którymi można się po uroczystej mszy poczęstować. Poczęstunek jest za darmo i niektórzy nadużywają gościnności pakując pełne reklamówki ciast dla całej rodziny do domu. A przecież to ma być dla tych, którzy przyszli i wspólnie świętowali, słuchali specjalnie przygotowanych pieśni, oklaskiwali trud włożony w przygotowanie uroczystości. Bardzo nieładnie. Chodzi o to, żeby wszyscy, którzy przyjdą, mogli się poczęstować, a nie tak, że znajdą się tacy, którzy zagarną większość dla siebie i dla innych nawet jedno ciasteczko nie zostanie. Jak zwykle wychodzi ta polska pazerność, którą można obserwować w innych sytuacjach, gdzie obowiązuje szwedzki stół. A ciasta jest naprawdę dużo i różnego rodzaju, bardziej i mniej słodkie, są regionalne specjały. A mimo to co roku powtarza się ta sama sytuacja.

      Zespoły dożynkowe mają w składzie starostę i starościnę, cztery osoby wyznaczone do niesienia wieńca i pozostałe osoby to te, które prezentują część artystyczną. Na uroczystość cała ekipa musi też przemyśleć stroje. Dawnej oczywiście były to stroje ludowe danego regionu. Dzisiaj bywa różnie, ale na przykład w mojej parafii panie niosące wieniec były w jednakowych sukienkach, a panie śpiewające w białych bluzkach i czarnych spódnicach, ale na wierzchu wszystkie miały duże kolorowe chusty z frędzlami oraz małe bukieciki z kłosem zboża i kwiatkiem wpięte we włosy. Na dożynkach dekanalnych widziałam zespoły w strojach ludowych, ale i inne we współczesnych. Panuje więc spora różnorodność. Dożynki dekanalne zakończyły się malowniczą procesją z wszystkimi wieńcami, które znajdują swoje miejsce w wydzielonej przestrzeni placu kościelnego, gdzie są przez jakiś czas eksponowane i można sobie pojechać spokojnie wszystkie obejrzeć. 

      Jeśli w danej parafii działa orkiestra dęta, to obowiązkowo uświetnia ona uroczystości. W sąsiedniej parafii wiem, że taka orkiestra jest. Także uroczystości dekanalne od strony muzycznej obsługiwała spora orkiestra usytuowana na specjalnej platformie obok ołtarza polowego, przed którym składane były wieńce. Pogoda dopisała, więc i ludzi było dużo. Wiele osób przyjeżdża z okolicznych miejscowości oklaskiwać swoje zespoły dożynkowe, a ponieważ reprezentują one poszczególne parafie, to widziałam, że proboszczowie dodawali otuchy swoim parafianom, szli z nimi, gdy ustawieni w kolejce byli wywoływani na scenę do prezentacji, niektórzy nagrywali i robili zdjęcia. Bo właściwie za każdym razem kto inny przygotowuje i wieniec, i pieśni, i całość, więc są to ludzie, którzy na co dzień zajmują się czym innym, a tylko z okazji dożynek zamieniają się w artystów, więc mają tremę przed występem. Dlatego należą się brawa za odwagę, podziw i wdzięczność za poświęcony czas i docenienie za oryginalność. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

dożynkowanie

      Nie mylić z dorzynaniem ;-) Nie mylić w pisowni i w znaczeniu. Ponieważ mieszkam na wsi, dożynki są obecne nawet choćby jako obyczaj d...