Radni warszawy odrzucili - nie, sam Trzaskowski wycofał - projekt wprowadzenia nocnej prohibicji w całym mieście. Została wersja okrojona do dwóch dzielnic.
W ogóle o o ta cała awantura? Nie rozumiem, dlaczego taki krzyk o dostępność alkoholu przez całą dobę, gdy jakoś nikt nie protestuje, że gdy zamykają się Żabki o 23, to już brak dostępu jest do innych produktów spożywczych np. pieczywa. Naprawdę alkohol jest bardziej niż chleb? A jakoś nikt ni protestuje, ze nocą nie można kupić chleba, wędliny, jajek, mleka... Za to nagle krzyk, ze sklepy z alkoholem będą zamknięte od 23 do 6 rano. No przegięcie jakieś. Pomroczność jasna spadła na decydentów czy jaka?
Ja bym chciała na przykład, żeby przez całą dobę były dostępne sklepy z czekoladą. I co? Może złożę petycję i zacznę protestować, że nie ma? To dla mnie podstawowy produkt poprawiający nastrój, potrzebuję go nawet czasami w nocy. I co? Dlaczego moje potrzeby są ignorowane? Żądam całodobowego dostępu do czekolady!
Jeden ze sprzedawców rozsądnie zauważył, że przecież można sobie alkohol - jak wszystko inne (!) - kupić w dzień i mieć w domu, gdy planuje się imprezę, przyjęcie, spotkanie... No nie wiem, w czym mają ludzie problem.
Nigdy nie potrafiłam zrozumieć tego oczekiwania, z alkohol ma być dostępny przez całą dobę. Dlaczego???
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz