Odleciał?!

No niezły odlot poglądów.  Konsumpcjonizm, a dokładniej mówiąc, przedświąteczny szał zakupowy traktować jako zaspokajanie potrzeb.

Pytanie tylko, czy to są prawdziwe potrzeby, czy wmówione ludziom przez handlowców? Naprawdę potrzebą jest kupowanie choinki na przykład?  Dziesiątków prezentów? Albo bombek? Albo nowego świątecznego obrusu? Ooo, akurat widziałam reklamę: kup sobie świąteczne firanki. To nie są realne potrzeby, to są psychiczne uzależnienia. Ale gość widać o uzależnieniach zakupowych w życiu nie słyszał.

I nie, nie jest prawdą, że to poprawia jakość naszego życia. Kolejne złudzenie i wmawianie ludziom, że im więcej wydają, tym lepiej żyją. Od kiedy kupowanie większej liczby dóbr jest równoznaczne z lepszą jakością życia?  Myślałam, że jakość to zdrowie, satysfakcja, z tego, kim się jest, jakie się ma poważanie w środowisku, w społeczeństwie.  Jeśli na coś ma  mnie być stać, a co może poprawić jakość mojego życia, to raczej inwestycja w edukację, wiedzę, rozwój. No nie wiem, czy akurat nowy gadżet mi to wszystko zapewni...

A tu cytaty z "odkrywczych" tez pana doktora:

 – To, że przed świętami kupujemy więcej, nie wynika z konsumpcjonizmu, lecz jest naturalnym efektem sprawnie działającej i produktywnej gospodarki rynkowej — uważa dr Łukasz Jasiński z UMCS.

[....]

Stać nas, za podobną realną pensję, do nabycia szerszego wachlarza dóbr i usług, o lepszej jakości, dzięki czemu nasze potrzeby są lepiej zaspokajane i my jesteśmy zwyczajnie bardziej zadowoleni z życia.

[....]

Jak zaznacza dr Łukasz Jasiński, okres Bożego Narodzenia, czyli okazja większej wyprzedaży, jest świętem konsumentów, podczas którego celebrujemy lepszą jakość naszego życia, bo możemy kupić więcej dóbr po relatywnie niższych cenach.


 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Bagno rozlewa się i wybija coraz szerzej

     Sprawę Epsteina można nazwać bagnem. Chyba najlepiej pasuje to określenie. Bo inne są zbyt łagodne. Tutaj nawet paragrafy nie obejmują ...