Paczałam na chmury nad ziemią, czy aby nie zacznie padać w czasie procesji. I chmury się rozeszły. Suchą stopą obejszłam całą drogę. I zasiadłam do czytania wiadomości. A tu tyle nowości, nowinek i nonsensów. Nie wiadomo, co wybrać, na czym to paczanie zawiesić.
Wieść zaoceaniczna ogromniała mi w oczach aż prawie okulary trzasły. No bo jak to?! Clint Eastwood przechodzi na emeryturę? Niemożliwe! Tak wcześnie? Zaledwie 96 lat i już mu się nie chce??? Kto to widział, żeby taki młody pragnął już tylko odpoczywać! Niech doczeka chociaż do setki.
Okiełznawszy nieco ogromniejące ze zdziwienia oczy, natrafiłam na kolejny njus ( a może snus? kto tam się rozezna...), jakoby Tusk zaproponował wzniesienie pomnika Tadeusza Mazowieckiego i zaprosił do komitetu organizacyjnego wszystkich byłych premierów pełniących to stanowisko od pamiętnych wyborów w 1989 roku. No myślałam, że to fejk wygenerowany przez SI. No więc tak, Polska pomnikami stoi. Tylko kto na tych pomnikach stoi? Nie da się zapamiętać. Jak o Kazimierzu Wielkim się mówi, że zastał Polskę drewnianą, a zostawił murowaną, tak za sto, dwieście, trzysta lat nasi potomni będą mówić, że Polskę sukcesów niensyconą pomnikami zastawiono.
A sukcesy są. Wszystkie oczy paczą na Paryż. Tam się można zachłysnąć i zejść na zawał. Maja Chwalińska w finale Rolanda Garrosa. Nie będę ściemniać: tego nie paczałam. Tylko poczytałam później. Wyczytałam jaki wynik. Duszom siem radujem, sercem gratulujem! W sobotę też paczać nie będę. Przeczytam potem.
Na tym paczanie dzisiaj zakończyłam.
wiat faktycznie trochę zwariował, tylko każdy wariuje w inną stronę. Clint Eastwood na „emeryturze” brzmi jak żart z jakiegoś równoległego uniwersum, bo człowiek go kojarzy od zawsze i jakoś ciężko sobie wyobrazić, że on w ogóle przestaje „być Clintem”.
OdpowiedzUsuńZ tymi pomnikami też mam mieszane uczucia — z jednej strony rozumiem chęć upamiętniania, ale z drugiej mam podobne wrażenie, że u nas to już trochę automatyzm: coś się dzieje → stawiamy pomnik. I pytanie, czy za parę dekad ktoś jeszcze będzie wiedział, kto i dlaczego tam stoi, czy raczej wszyscy będą tylko przechodzić obok bez mrugnięcia okiem.
A co do „paczanego” świata — serio, coraz częściej mam podobnie, że człowiek już nawet nie ogląda na żywo, tylko później sprawdza wyniki, skróty, streszczenia. Może to wygoda, a może trochę uciekanie od wszystkiego naraz?
Sportu od dawna nie oglądam na żywo, bo niestety, rozgrywki są nie w moich godzinach. Wyrwać ze środka dnia dwie, trzy godziny czasami, to zbyt nierealne, gdy się ma obowiązki. Często nawet gdybym chciała, nie mam jak. Dlatego z reguły czytam sobie wyniki po zakończeniu.
Usuń