A gdyby zapytać...

       ... jaką dostaniemy odpowiedź? Może nie będzie żadnej. I wtedy sprawa jasna. Na pewno każdy bloger spotkał się z sytuacją, że nowy komentujący odwiedza blog i zostawia komentarz. Z jednej strony to cieszy, bo lubimy, gdy nasze pisanie wzbudza zainteresowanie. Ale ja wtedy zawsze w duchu się zastanawiam, skąd ta osoba się pojawiła i jak mój blog znalazła. Jest jednak istotniejsze pytanie: czy ta osoba wpisała swój komentarz, bo zainteresował ją rzeczywiście mój wpis, czy zostawia komentarz a przy okazji ścieżkę do odnalezienia jej blogu czy innej obecności w sieci, oczkując rewanżu i mojego zainteresowania. Mam prosty test na sprawdzenie, czy dana osoba rzeczywiście z czystego zainteresowania na mój blog wpadła i chce brać udział w komentowaniu, w rozmowie, w dialogu. 

       Obecny blog nie jest moim pierwszym w sieci, więc wiele takich sytuacji już przerabiałam. Mam prosty test na sprawdzenie czy ta osoba rzeczywiście jest zainteresowana moim blogiem, moimi wpisami, czy chce nawiązać dialog, czy też zostawia ślad, aby zareklamować siebie, bo gdy rewanżuję się odwiedzinami u niej, okazuje się, że prowadzi blog promujący jej usługi w jakiejś branży. Sprawdzam poprzez zadanie pytania w odpowiedzi na jej komentarz u mnie. Pytania rzecz jasna z tematem mojego wpisu, z tematem wpisanego u mnie komentarza. I co się okazuje? Pewna część takich "latających" po sieci blogerów wrzuca te swoje komentarze na różnych blogach i nigdy potem do nich nie wraca. Traktują to jak zarzucanie wędki na zbieranie nowych czytelników. Widać to, gdy okazuje się, że na moje pytanie nie ma reakcji, czyli komentujący nawet nie jest zainteresowany, jaki odzew wywołał swoim komentarzem, nie jest zainteresowany odpowiedzią i prowadzeniem rozmowy. Liczy się tylko własne pozostawione zdanie. 

       Zdarza się też, że pojawia się ktoś nowy i wrzuca komentarz kompletnie od czapy. Jakieś niezobowiązujące zdanie, które można napisać/powielić/wkleić wszędzie: "Super wpis", "Ciekawy tekst" itp. Trochę mnie to śmieszy, bo przecież to takie grubymi nićmi szyte marketingowe zagranie. Może tego gdzieś uczą na forach dla blogerów? Dla autorów promujących swoją markę? Nie wiem. Bieganie po autorach takich komentarzy uważam za marnowanie czasu. Nie szukam blogów reklamowych sprzedających jakiś towar. Dalszym ciągiem braku dialogu jest zjawisko, że na blogach tych znikąd pojawiających się komentatorów nikt nie odpowiada. Gdy zajrzę kierowana linkiem od profilu autora, widzę, że np. mają tam pod jakimś wpisem kilka, kilkanaście komentarz, a na żadne nie ma odpowiedzi. Nie ma reakcji, nie ma odzewu, że w ogóle ktoś - oczekując zainteresowania ze strony innych - jest zainteresowany tym, co ci inni chcą mu powiedzieć. To już nie ejst chwyt marketingowy, tylko brak kultury i buractwo.  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

A gdyby zapytać...

       ... jaką dostaniemy odpowiedź? Może nie będzie żadnej. I wtedy sprawa jasna. Na pewno każdy bloger spotkał się z sytuacją, że nowy ko...