Po ostatnim wyjeździe do Stalowej Woli i okolic zaciągnęło mnie na krótki wypad dalej na wschód, do Krasnobrodu. Z mapki, którą otwieram w darmowym czasopiśmie turystycznym wynika, że leży on w samym środku Roztocza Środkowego. W tutejszym punkcie informacji turystycznej można dostać darmowy magazyn roczny pod tytułem "Magiczne Roztocze". Były jeszcze archiwalne egzemplarze numeru "Roztocze 2025", ale rzecz jasna wzięłam aktualne "Roztocze 2026". I jaka niespodzianka! Zaraz na odwrocie okładki, jako pierwszy tekst znajduje się krótka prezentacja Janowa Lubelskiego, który odwiedziłam zaledwie kilka dni temu. Teraz mogę uzupełnić wiadomości. Poza tym magazyn zawiera informacje o różnych miejscowościach Roztocza Środkowego, od Tomaszowa Lubelskiego, przez Zwierzyniec, Susiec, Lubyczę Królewską, Cieszanów, Józefów, po Krasnobród, a nawet Zamość. Są różne ciekawostki, adresy hoteli, gospodarstw agroturystycznych, noclegów w pokojach sezonowych, kwaterach, wypożyczalni kajaków, informacje o lokalach gastronomicznych z regionalnymi specjałami, festiwalach i wydarzeniach cyklicznych. Na dwóch stronach zebrane zostały adresy i dane kontaktowe do muzeów, izb regionalnych i galerii artystycznych, a jeszcze osobna lista zawiera informacje o cyklicznych regionalnych wydarzeniach kulturalnych w każdym miesiącu całego roku. I tak, jako ciekawostkę podam, że w dniach 2 - 8 sierpnia będzie się odbywał w Szczebrzeszynie Festiwal "Stolica Języka Polskiego", a w dniach 8 - 9 sierpnia Festiwal Kaszy i Żurawiny "Gryczaki" w Janowie Lubelskim, o którym wspominałam poprzednio, gdy widziałam plakat. W Lubyczy Królewskiej natomiast na 15 sierpnia zaplanowane jest Święto miodu i ziół, a 23 sierpnia w Horyńcu-Zdroju będzie Święto Pieroga - nie napisano, jakiego. Także wrzesień będzie bogaty w wydarzenia, chociaż większość z nich będzie miała charakter historyczny. W każdym razie, gdy ktoś wybiera się w te strony, warto zerknąć na ten spis, organizując swój pobyt.
Niestety, mój pobyt był okazjonalny i nieplanowany. Krasnobród leży w odległości 24 km od Zamościa i faktycznie po drodze widać, że to pagórkowate Roztocze. Wkoło zalesione wzgórza tworzą malownicze krajobrazy tym bardziej interesujące, że raz po raz wije się tędy Wieprz, rzeka raz wąska i znikająca, raz szeroka i powolna. Od lat organizowane są kajakowe spływy Wieprzem, co widać po licznych ogłoszeniach wypożyczalni kajaków. Jechałam od strony Zwierzyńca trasą, która wiedzie często wzdłuż rzeki, a kolorowe kajaki ułożone piętrowo kuszą amatorów wodnego relaksu. Mijam też dość liczne szyldy pokoi gościnnych, noclegów, agroturystyki w kolejnych miejscowościach między Zwierzyńcem a Krasnobrodem: Obrocz, Guciów, Bondyrz, Kaczórki, Hutki. Część trasy prowadzi przez Roztoczański Park Narodowy, zwracałam więc uwagę na las w naturalnej odsłonie z powalonymi i porosłymi mchem starymi pniami. Gdzieniegdzie sterczały wyrwanymi z ziemi korzeniami potężne wykroty.
Sam Krasnobród jako miasto widnieje w historii od 1576 roku i kolejno należał do rodów: Leszczyńskich, Lipskich, Zamoyskich, Tarnowskich, Mycewskich, Fudakowskich. Część miasta zwana Podklasztorem nawiązuje do osadzenia tutaj w drugiej połowie XVII wieku OO. Dominikanów. W II poł. XVII wieku staraniem i z fundacji Marysieńki Sobieskiej został wzniesiony w stylu barokowym obecny kościół pw. Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny, będący głównym sanktuarium diecezji zamojsko-lubaczowskiej. O przyczynie ufundowania kościoła jako wotum wdzięczności przez żonę Jana III Sobieskiego głosi łaciński napis na frontonie kościoła, który w tłumaczeniu brzmi: "Panu Najlepszemu i Największemu, kosztem i nakładem Najjaśniejszej Marii Kazimiery, królowej Polski, towarzyszki życia świętej pamięci Najjaśniejszego i Najpotężniejszego w świecie Jana II, Króla Polski, jako wypełnienie ślubów za odzyskanie w tym miejscu przed cudownym obrazem, a już bezpowrotnie utracone zdrowie, ten święty przybytek został wzniesiony ku czci Najświętszej Dziewicy Maryi i poświęcony w roku 1699".
W ołtarzu głównym umieszczona została powiększona kopia obrazka przedstawiającego Matkę Boską adorującą Dzieciątko Jezus na tle różanego ogrodu. Oryginalny obrazek ma wymiary 9 na 14 cm, dlatego gdy kult został oficjalnie uznany przez władze kościelne, wykonano do ołtarza jego powiększoną kopię. Historia cudownego obrazka sięga czasów powstania Chmielnickiego w 1648 roku i wiosny 1649. Oddziały Chmielnickiego zdewastowały między innymi małą kapliczkę z obrazkiem, a wiosną następnego roku miejscowa ludność znalazła w pośniegowym błocie obrazek nietknięty, niezniszczony. Uznano to za znak Bożej Opatrzności i został umieszczony w drewnianej kapliczce, a wokół niego coraz szerzej rozwijał się kult. Z kościołem zaś związana jest jeszcze inna legenda, której bohaterką jest Marysieńka Sobieska. Głosi ona, że kiedy Sobieski z Marysieńką jechał ze swojego majątku w Żółkwi do Warszawy przez Krasnobród, w drodze w karczmie w pobliżu klasztoru Marysieńka urodziła syna Władysława Konstantego.
Obok kościoła prowadzi droga na cmentarz - duży, z wieloma alejkami, ze starymi i nowymi pomnikami oraz cmentarzami wojennymi. Starania o założenie cmentarza podjęto w 1843 roku, ale władze carskie dopiero po kilkunastu latach zatwierdziły plany i wykonano ogrodzenie terenu przeznaczonego na cmentarz. Do dziś znajdują się na nim zabytkowe pomniki, znajduję kilka z początku XX wieku. Wzrusza mnie skromny nagrobek ze stalowym krzyżem, na którym wisi imienna tabliczka z wypisanym ręcznie imieniem i nazwiskiem. Imię: Zofia i dalej nazwisko. Poniżej były jeszcze daty, ale są nieczytelne, upływ czasu zatarł cyfry, zostały nikłe ślady niedające się odczytać. Nie jestem w stanie obejść całości. Obiecuję sobie, że kiedyś tu wrócę i poświęcę więcej czasu na stare nagrobki.
W krużgankach dawnego klasztoru oglądam stacje Drogi Krzyżowej i ciekawe konfesjonały klasztorne umieszczone we wnękach ściennych. W przedsionku zabytkowy piękny dzwon z 1754 roku, pęknięty, więc nie zadzwoni, ustawiony tylko na posadzce na pamiątkę. Żal, że nikt już nigdy nie usłyszy jego głosu. Odwiedzam punkt informacji turystycznej i poza wspomnianym na początku roztoczańskim magazynem kupuję kilka pamiątkowych kartek i dwa magnesy. Jeden z Kaplicą Św. Rocha znajdującą się w pobliżu sanktuarium oraz drugi z dalszej okolicy - ze świerszczem ze Szczebrzeszyna. Kartki pocztowe z odbitkami obrazów przedstawiających kolorowe kamienice ormiańskie w Zamościu, fasadę kościoła i klasztoru w Krasnobrodzie oraz fasadę kościółka na wodzie w Zwierzyńcu.
Wjeżdżając do Krasnobrodu od strony Zwierzyńca mija się park i zabudowania sanatoryjne, bowiem od 2002 roku miasto ma status uzdrowiska. Pierwotnie było to sanatorium dla dzieci: Sanatorium Rehabilitacyjne im. Janusza Korczaka. Obecnie na leczenie sanatoryjne są tu kierowani także dorośli. O tym, że było to sanatorium dziecięce wiem stąd, że wiele lat temu moja koleżanka przyjeżdżała tutaj z córką na leczenie chorób układu oddechowego. Natomiast o tym, że nastąpiło poszerzenie świadczeń zdrowotnych także dla dorosłych dowiedziałam się kilka lat temu, ponieważ znam osoby, które do Krasnobrodu otrzymały skierowania na sanatoryjne leczenie i rehabilitację schorzeń układu ruchu i kręgosłupa.
W drodze powrotnej jeszcze raz spoglądam na Wieprz wijący się w zaroślach i wzdłuż drogi. Najbardziej przyjemna trasa to te fragmenty, gdy jedziemy przez Roztoczański Park Narodowy. Spokój i cisza, nie ma zbyt wiele samochodów. Nie widać wzmożonego ruchu turystycznego. Dopiero w Zwierzyńcu ulice, chodniki gęstnieją, parkingi się zapełniają. Na jednym z nich pod drzewem znajduję stary zapomniany dziecięcy smoczek. Zgubił go jakiś mały turysta. Ostatnie lody z budki i żegnamy Środkowe Roztocze. Jeszcze tylko po drodze rzut oka na pasące się w oddali lamy czy alpaki w zagrodzie zwanej Gajówka tuż przed Panasówką. Z wzniesienia zjeżdżamy w dół, w Równinę Biłgorajską, ale to już inna mapa, inna trasa, inna przygoda i inne historie.
My lubimy, gdy w miejscu nocowania gospodarze zadbaj o rózne informatory, nie trzeba ciągle siedzieć w googlach.
OdpowiedzUsuńCzęsto tez omijają nas imprezy, bo jesteśmy gdzieś za krótko.
Wiele posiadłości ma ciekawe historie i przechodziły z rąk do rąk.
Pięknie opisana wyprawa, z sercem dla detali, tylko kilku zdjęć brakuje...
Tak, wiem, nie robię zdjęć. Nie mam czym, mój telefon nie robi zdjęć. Cały czas planuję kupić aparat, ale tak schodzi, ciągle szukam odpowiedniego.
UsuńZ googli korzystam tak orientacyjnie przed wyjazdem, co znajdę, to znajdę, a potem na miejscu też wolę drukowane informatory, mapki, czytam afisze, plakaty...
Ależ klimatyczna podróż, aż chce się wsiąść do auta i po prostu ruszyć przed siebie bez wielkiego planu. Najbardziej lubię takie miejsca, gdzie oprócz „atrakcji” jest jeszcze ta cisza, stare nagrobki, historie ludzi i drogi, które same prowadzą przez krajobraz. Roztocze chyba właśnie tym wygrywa, że nie krzyczy do turysty, tylko pozwala mu się zatrzymać i rozejrzeć.
OdpowiedzUsuńWiele osób wsiada i jedzie. Roztocze zdobywa coraz większą renomę i wzbudza zainteresowanie. Widziałam rejestracje z wielu innych województw.
UsuńNie znam tamtych rejonów. Byłam w Zamościu i Kraśniku, ale to za mało, żeby powiedzieć, że je znam. O innych miejscowościach słyszałam od znajomych, pochodzących z tamtych stron (ze Zwierzyńca), no i ostatnio czytam o nich u Ciebie:-) Miałam zapytać o zdjęcia, ale przeczytałam Twoją odpowiedź na komentarz Jotki i wszystko stało się jasne:-)
OdpowiedzUsuńKiedyś myślałam, że Roztocze jest w górach... A wszystko przez... Rogasia z Doliny Roztoki:-) Jakoś tak te nazwy zlały mi się w jedną, ale to było dawno i nieprawda;-) Dziś już wiem, jak to jest.
Jasne, Rogasia też czytałam :-) Wtedy nawet z Roztoczem nie kojarzyłam.
UsuńZamość i Kraśnik to już dużo, zwłaszcza Zamość. Jest tyle ciekawych miejsc do zwiedzania, zobaczenia, że życia na wszystkie nie starczy.
Jak dorobię się aparatu, będą zdjęcia ;-) Ale to może być tak jak z moim znajomym, który wszędzie szukał takich ciekawostek, jak sznury wiszącego prania, wybite szyby w oknach, kosze na śmieci itp. Czasami mam takie wrażenie, ze po co robić zdjęcia znanych zabytków, skoro są dostępne w Internecie, lepiej uwiecznić takie niezwykłości, jak zaskroniec wygrzewający się na cegłach w moim ogródku ;-)
Masz dobrą pamięć, czy robisz notatki na bieżąco ze zwiedzania? Nie znam Roztocza, byłam tylko przejazdem, odwiedziłam i przespacerowałam Zamość. Na pewno jest ładnie. Wszędzie jest ładnie, jak się chce 😉
OdpowiedzUsuńTrochę pamięć, a trochę zapisuję. Tej łacińskiej dedykacji przecież bym nie zapamiętała. Zresztą, i tak dopiero po powrocie znalazłam ją w Internecie.
UsuńZamość jest ładny do spacerowania, kamienice z podcieniami wokół Rynku dają złudzenie przebywania w dawnych wiekach.
Z Twoich opisów wynika, że to piękne malownicze tereny bez tłumów i wielkiego ruchu na drogach. Lubię takie miejsca, bo tak można lepiej się zrelaksować i odpocząć od tego wszystkiego co nas otacza na codzień
OdpowiedzUsuńSerdeczne pozdrowienia!
Na pewno jest mniejszy ruch niż w bardziej znanych turystycznych miejscowościach. Bywają atrakcyjne wydarzenia, festiwale filmowe i inne, które przyciągają tłumy, ale to takie krótkie atrakcje.
UsuńJa zresztą wolę poruszać się trochę poza nimi i drogami mniej uczęszczanymi.
Pięknie opisane. Podziwiam za ilość szczegółów!
OdpowiedzUsuńLubię Roztocze i był czas, że tam jeździłam.
Ale najpiękniejsze dla mnie Roztocze , było dawno temu, na obozie wędrownym w LO. Rynek w Krasnobrodzie, pełen był drzew. Padał deszcz, a my całą grupą w prywatnej jadłodajni jedliśmy przepyszny kapuśniak z młodej kapusty z pomidorami....
Pozdrawiam serdecznie, Auroro.
Masz wspaniałe i miłe wspomnienia. Super, że znasz te tereny. Mozę warto odwiedzić ponownie?
UsuńIdę właśnie zjeść domowy kapuśniak z młodej kapusty :-)
Ależ ja mam zaległości w czytaniu Twoich postów. Roztocze i Zwierzyniec to moje niespełnione marzenie. Jeszcze wrócę do tego postu.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam:)
Nie przejmuj się i wpada, kiedy chcesz i Ci pasuje. Czasami łapię się na tym, że piszę za często i trudno mieć czas na przeczytanie każdego postu. Dziękuję i pozdrawiam mocno upalnie!
UsuńWystarczyło 10 dni labowania i z tego powodu mam spore zaległości nie tylko na moich ulubionych blogach ale w domu i w ogrodzie. Ale to nic. Postaram się szybko to nadrobić.
UsuńWracając do Twojego postu, to lubię czasopisma turystyczne promujące dany region. W każdej miejscowości znajdę coś ciekawego. Zaciekawił mnie Krasnobród i ród Leszczyńskich herbu Wieniawa. Zastanawiam się czy wywodzą się z tego samego potężnego i wpływowego wielkopolskiego rodu magnackiego. Znajdę chwilkę czasu to poszperam w internecie. U Ciebie upalnie? W nocy mocno lało i porządnie nawodniło ogród. Teraz niebo przychmurzone i 20°C, a wczoraj 35°C.
Pozdrawiam sierpniowo:)
Czasem trzeba sobie zrobić wolne od Internetu i wszystkiego. Dom, ogród.. to niekończąca się historia, zawsze est coś do zrobienia. Ja już dawno tym przestałam się przejmować.
UsuńNie sprawdzałam, skąd ci Leszczyńscy się wywodzą. Możliwe, że to ten sam ród, dawni magnaci mieli posiadłości rozsiane po całej Rzeczpospolitej.
Krasnobród piękniej z każdym rokiem. Całkiem klimatyczne miasteczko się robi. A wokół piękne tereny.
Codziennie mam tutaj ostatnio powyżej 30 stopni, a prognozują nawet 40 w środku tygodnia.