sto pierwszy wpis

      Potrafi ktoś wytłumaczyć, dlaczego nie aktualizuje się lista czytelnicza blogów?  Na niektórych pojawiły się już dwa, trzy nowe wpisy, a ja mam ostatnie zawiadomienia sprzed tygodnia. To jakiś test (naszej cierpliwości?) czy co znowu? 

       Ubiegłej nocy niedaleko polsko-ukraińskiego przejścia granicznego najpierw dron rozwalił ciężarówkę, a kilkanaście minut później kolejny dron trafił w lokomotywę pociągu osobowego relacji Kijów - Warszawa. No a ja się właśnie zastanawiałam nad podróżą kolejową. Co prawda nie do Kijowa, ale w pobliże granicy. I już, już miałam bilet kupować. Teraz to nie wiem...

        Od miesiąca, nie, od półtora miesiąca biegam po urzędach. Prostuję to, co nabałaganili urzędnicy, geodeci, ktoś, kogo nawet nie znam. Granice działek i miedze - lecą na ukos. Z jednej strony działki sąsiad siedzi w mojej działce na metr, a z drugiego końca moja działka wchodzi na kolejne cudze pole na trzy metry. Naprawdę. Ręce opadają. Z kolei w papierach z gminy mam zmienione nazwisko i datę urodzenia. Mówię, że się nie zgadza, a słyszę: "A w Urzędzie Wojewódzkim przeszło". No, cholera, nie wiem, kto tam co wysyłał, bo ja nie. I mnie Sąd takiego galimatiasu w papierach nie przyjmie. No dobra, prostujemy. 

      Ogólnie lubię wrzesień. Dzień już krótszy, to wieczory dłuższe. Rano rosa i chłodno, nie muszę się zrywać i lecieć do ogrodu czy nawet na podwórko, musi najpierw nieco obeschnąć. Może zacznę się wysypiać. Trawa już nie rośnie jak szalona, można kosić rzadziej. Laskowe orzechy spadają i stukają w stół pod leszczyną. Trochę do ścinania i zbierania mam: chmiel, winogron, jabłka, no i te orzechy. Dynie zwiezione, ozdabiają podwórko. A z lasu całe kosze, wiadra grzybów. Zamiast schabowych - kanie smażone w panierunku. Mam nadzieję, że  moja wątroba to wytrzyma. 

      Uwaga, gdyby ktoś miał jakieś zastrzeżenia: kani naprawdę nie można pomylić z muchomorami, trzeba być ślepym, żeby nie widzieć różnicy ;-) Grzyby zbieram od dzieciństwa. 

16 komentarzy:

  1. Podobno blogspot nie jest priorytetowy dla googla i wszelkie awarie długo trwają, a ta ostatnia była mega.
    Ja tez myślałam o wschodzie jesienią, ale chyba jednak nie.
    U mnie nie wyspałabyś się, bo teraz panowie zbyt leniwi, by zamiatać liście, używają hałaśliwych dmuchaw , jak to na osiedlu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dmuchawy bym zakazała. A poza tym, co się ludzie tak liści boją? Nie rozumiem tej awersji do liści. U mnie leżą liście aż do wiosny i wtedy trochę je zgrabiam, a i to nie wszędzie. Przecież jeże gdzieś muszą się schować, przezimować.

      Usuń
    2. Na chodnikach mokre liście bywają niebezpieczne, sama kiedyś zaliczyłam wywrotkę i to w ciąży.
      Co do grzybów, zbieram tylko takie, które dobrze znam, wszelkie inne omijam, dla zdrowia!

      Usuń
    3. Na chodnikach, czyli to problem osiedlowy, a mnie dziwi zdmuchiwanie liści z trawy.
      Zbieranie tylko tego, co się dobrze zna to najbezpieczniejsza opcja.

      Usuń
  2. Zgłoś problem do Bloggera. Im bardziej masowe będą zgłoszenia, tym być może szybciej to naprawią.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama nie wiem, czy to cos da, chyba w ogóle Blogger ma w skali globalnej mniejsze znaczenie niż jakieś inne platformy, więc stajemy się niszowymi użytkownikami

      Usuń
    2. Może i nie da (choć w moim przekonaniu zawsze coś) ale przynajmniej ma się poczucie jakiejkolwiek, choćby pozornej sprawczości.

      Usuń
    3. Wysłałam, ale to tylko złudzenie jakiejś sprawczości, tyle tylko, że można sobie powiedzieć, że się próbowało cokolwiek zrobić

      Usuń
  3. I made a paragraph on my blog on alternatives for following blogs, which are free! I hope this helps you. It is a good idea to have a backup plan in cases like this. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Thanks, it's great that there are such options. I'm just afraid that my internet skills are too weak to look for other solutions.

      Usuń
  4. Zaczęły sie aktualizować blogi w zakładkach, od wczoraj pojawiają mi sie nowe wpisy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zajrzałam, coś nowego jest, kolejność dość dziwna, ale dobre i to :-) Może faktycznie więcej osób zgłaszało problem i coś naprawili.

      Usuń
  5. Oj, z tą listą czytelniczą blogów to chyba rzeczywiście jakiś test cierpliwości… 😅 Człowiek zagląda, czeka na nowe wpisy, a tu cisza, podczas gdy blogowe życie toczy się dalej.

    Za to u Ciebie dzieje się zdecydowanie za dużo! Papierologia i urzędnicze „cuda” potrafią człowieka wykończyć, szczególnie kiedy trzeba prostować błędy, których samemu się nie popełniło. Trzymam kciuki, żeby w końcu wszystko udało się uporządkować i żebyś mogła odetchnąć. ❤️

    A wrzesień u Ciebie brzmi naprawdę pięknie — rosa, orzechy stukające o stół, dynie, winogrona, jabłka i całe kosze grzybów… 🍂🍄 A kanie zamiast schabowych brzmią wręcz rewelacyjnie! 😄 Oby tylko urzędowe zawirowania szybko się skończyły, a jesień przyniosła Ci dużo spokoju, odpoczynku i samych dobrych chwil. ❤️

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Każde wsparcie na wag złota!
      Moja jesień zawsze jest dosyć intensywna. I co roku obiecuję sobie, że spróbuję zwolnić tempo, żeby mi się nie nawarstwiało tak, a nigdy się nie udaje. Wczoraj prace w gospodarstwie zakończyłam dopiero o dziesiątej wieczór.

      Usuń
  6. Piękny i dorodny jest Twój wrzesień. W tym roku praktycznie przez cały dzień utrzymuje się rosa na trawniku i są problemy z jej wykoszeniem. W dalszym ciągu są problemy na Bloggerze. Na wielu blogach nie aktualizują się nowe posty.
    Chociaż mieszkam daleko od granicy ukraińskiej to odczuwam lęk, niepokój. Domyślam się co czują ludzie otrzymujący te ciągłe alerty, powiadomienia i doniesienia medialne. Z pewnością są zestresowani a nawet przerażeni. Serdecznie Cię pozdrawiam i życzę pięknej, słonecznej niedzieli:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kłopoty z Bloggerem ciągną się od dłuższego czasu. U mnie zaczęło aktualizować, ale nie wiem czy nie z opóźnieniem.
      Doniesienia medialne i alarmy czasami nadmiernie generują psychozę strachu. Nie wiem, jak to było tam w tym Zamościu czy gdzie indziej, jakie były reakcje. Z drugiej strony o zagrożeniu wiadomo już od czterech lat, a niewiele się robi dla podniesienia stopnia bezpieczeństwa. Nie ma miejsc schronienia, nawet tymczasowych, a co mówić o schronach... W ostateczności pewne większość ludzi będzie zdana na własną inwencję.

      Usuń

nowości, nowinki, newsy...

       Mój znajomy był wczoraj w Zamościu. A tam zawyły alarmy o zagrożeniu z powietrza i wysyłano alerty na telefony. Kazano w nich szukać ...