coś spadło

 Coś spadło w Lubelskiem 100 km od granicy. Spadło i wybuchło w polu kukurydzy, a nawet pisano, że najpierw wybuchło, a potem spadło. Stary silnik i śmigło, a potem się okazało, że to dron. Najpierw dementowano, jakoby została naruszona polska przestrzeń powietrzna. Nikt i nic nie przekroczyło granicy, a teraz jednak się okazuje, że przekroczyło, bo dron jest rosyjski. Czyli można nas zaatakować i nikt się na czas nie dowie, że zostaliśmy zaatakowani. Dopiero gdy zacznie wybuchać, hałasować, może zabijać... Jesteśmy jak na patelni bez żadnej osłony. Jedyna nadzieja, że nie trafią...  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Bagno rozlewa się i wybija coraz szerzej

     Sprawę Epsteina można nazwać bagnem. Chyba najlepiej pasuje to określenie. Bo inne są zbyt łagodne. Tutaj nawet paragrafy nie obejmują ...