Coś spadło w Lubelskiem 100 km od granicy. Spadło i wybuchło w polu kukurydzy, a nawet pisano, że najpierw wybuchło, a potem spadło. Stary silnik i śmigło, a potem się okazało, że to dron. Najpierw dementowano, jakoby została naruszona polska przestrzeń powietrzna. Nikt i nic nie przekroczyło granicy, a teraz jednak się okazuje, że przekroczyło, bo dron jest rosyjski. Czyli można nas zaatakować i nikt się na czas nie dowie, że zostaliśmy zaatakowani. Dopiero gdy zacznie wybuchać, hałasować, może zabijać... Jesteśmy jak na patelni bez żadnej osłony. Jedyna nadzieja, że nie trafią...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
ograniczenia
Psycholodzy naprawdę mają co robić, analizując współczesne zjawiska społeczno-kulturowe. Ja bym nawet powiedziała, że to fenomeny zach...
-
Prawdę mówiąc, jesteśmy skazani na wiadomości z drugiej, trzeciej ręki. Nawet w kwestiach tak absorbujących i globalnie ważnych, jak w...
-
Pod nagłaśnianymi na portalach informacyjnych medialnymi aferami w różnych sferach, od życia towarzyskiego w kręgach znanych osób show...
-
Światowy arsenał jądrowy wystarczy, aby zniszczyć życie na Ziemi. A jeśli nawet globalną katastrofę nuklearną przeżyłyby najodporniejsz...
To było naprawdę niepokojące zdarzenie. Dron spadł w nocy na pole w miejscowości Majdan-Sielec. teraz o tym przypadku całkowicie zapomniano bo dzieje się tak wiele w świecie.
OdpowiedzUsuńSerdecznie pozdrawiam:)
O, dzięki, bo ni znałam nazwy miejscowości, gdzie to było, nawet gdzieś słyszałam, ale nie pamiętałam... Dla okolicznych mieszkańców na pewno silne przeżycie.
OdpowiedzUsuń