co prędzej czy później było do przewidzenia
znikamy?...
chwilowo się poprawiło, ale nie ufam za bardzo;-)
zalogować mnie nie chce do komentowania
To jest wielka awaria, wielka naprawa czy wielki szajs?...
Od rana dzisiaj dudniło i ziemia się trzęsła. Huk i dudnienie, huk i dudnienie... Co jest, myślę sobie... Grzmoty jakby daleka burza. J...
Chyba jeszcze nie ;)
OdpowiedzUsuńWróciło, zobaczymy, jak długo...
OdpowiedzUsuńNaprawdę?
OdpowiedzUsuńTo super, a wczoraj to nawet wysyłałam zgłoszenie awarii do Bloggera, to mi odpisywało, że nie można wysłać.
OdpowiedzUsuńI kończy się na tym, że człowiek sam u siebie wpisać się nie może
OdpowiedzUsuńJa zgłaszałam dziś rano. A w dialogu ze sztuczną inteligencją "dowiedziałam się", że jednak była jakaś ogólna awaria. Prawie usunęłam sobie bloga, gmerając w różnych ustawieniach ;))
OdpowiedzUsuńGdy chciałam się dowiedzieć, co się dzieje, wyświetlało mi, że jest ok, Blogger działa bez zarzutu i w ogóle jest wszystko w porządku, nikt nie zgłaszał awarii. A sama zgłosiłam ze dwa razy wczoraj, a potem przestało zgłoszenia przyjmować.
UsuńMąż czytał, że to jakaś większa awaria, blogger brał linki googla za infekowanie w sieci czy coś...albo odwrotnie !
OdpowiedzUsuńKolejność nie ma znaczenia, bo i tak jestem prawie pewna, że to wszystko kiedyś trzaśnie na dobre ;-)
UsuńKiedyś na pewno trzaśnie , ale poki co:
OdpowiedzUsuń"Róbmy swoje!
Róbmy swoje!
Może to coś da
Kto wie?"
Pozdrawiam z Kordoby.
Dziękuję! Cudownie Cię widzieć/czytać z tak daleka :-) Zanurzasz się w bogatą historyczną krainę. Miasto Awerroesa i Lukana. Powodzenia w nasycaniu oczu, słuchu i smaku.
UsuńZ tymi panami już się "spotkałam";-), a także z Majmonidesem, któremu "wyczyściłam" buty I wyściskałam dłonie:-) I zachwyciła mnie Medina Azahara... I Mezquita też.
UsuńRaz jeszcze przesyłam pozdrowienia z Kordoby, a w piątek przenosimy się do Kadyksu:-)
I to są poważne spotkania:-) Kadyks! Kolejne historyczne miejsce! O zachwytach na pewno będziesz mała wiele do opowiadania na blogu.
UsuńNo i właśnie w takich sytuacjach człowiek zaczyna się zastanawiać, ile jeszcze razy Blogger będzie nas zaskakiwał podobnymi akcjami. Najbardziej rozbawiło mnie to, że system potrafił twierdzić, że wszystko działa bez zarzutu, podczas gdy użytkownik nawet własnego komentarza nie mógł opublikować. Pozostaje chyba rzeczywiście robić swoje i mieć nadzieję, że kolejnego „trzaśnięcia” szybko nie będzie.
OdpowiedzUsuńJa tam jestem przekonana, że będzie, tylko nie wiem, kiedy.
UsuńSą jeszcze blogi na których nie można za pierwszym razem opublikować komentarza. Z tego wniosek, że platforma nie opanowała jeszcze problemu.
OdpowiedzUsuńSerdecznie pozdrawiam:)
Mało tego, po włączeniu już możliwości komentowania, mój laptop był interpretowany jako nowe urządzenie i pojawiała si weryfikacja Captcha, musiałam przepisywać wyświetlone hasełko, bo mnie na własny blog nie wpuszczało.
Usuń