Igrzyska

      Zaczęły się Igrzyska Olimpijskie. Zimowe. Trochę zaprzeczają idei igrzysk starożytnych, które ani takich dziwnych dyscyplin nie miały, ani całego zaplecza technicznego (włącznie ze sztucznym śniegiem na przykład, pomijam kwestie sprzętu sportowego). No i temperatura pozwalała na rywalizowanie nago. 

       Nie oszukujmy się - idea też dawno zapomniana. W starożytności na czas Igrzysk wstrzymywano wojny. Dzisiaj wojny trwają w najlepsze. Mało tego, konflikt przenoszony jest na sportowe areny.  Już sama procedura wykluczenia jednych wojujących, a dopuszczanie innych także wojujących powoduje niesprawiedliwe traktowanie. W zasadzie, gdyby tak naprawdę gdyby wykluczyć wszystkich, których wojska dziwnym trafem znalazły się na terytorium cudzym, jako wojska okupujące, to nie wiem, ile państw by się ostało. Może Kiribati?  Ale czy oni w ogóle w zimowych igrzyskach startują?? Nie mam pojęcia. 

       Zakazane flagi, zakazane autoprezentacje, zakazane głoszenie haseł takich i owakich, a i tak ktoś co rusz wszystkie zakazy łamie. Po co ta szopka? Dla kogo? Dla uspokojenia własnego sumienia? Czyjego? Rosjanie wnieśli swoją flagę, choć teoretycznie tworzą grupę sportowców neutralnych; jakiś zawodnik włoski ma rosyjską flagę na kasku, bo ma na nim flagi państw, w których brał udział w różnych zawodach, a startował też w ileś lat temu  Rosji. No i takie to zakazy. 

       No i dlaczego tylko Rosja ma zakaz? Izrael okupuje Palestynę - zakazu nie ma. USA dokonały puczu w Wenezueli - zakazu nie ma; wcześniej USA zbombardowały Iran - zakazu nie ma; Tajwan został zaanektowany przez Chiny jako Tajpej - zakazu nie ma itd. itd. No cóż, jak pisa Orwell: są równi i równiejsi. Zawsze jak było. Zawsze tak będzie. 

       Nie oglądam Igrzysk.

A jednak dyskryminacja?...

News z Business Insider:   

Firma Nike została w USA objęta śledztwem w sprawie zarzutów o dyskryminację rasową wobec białych pracowników i kandydatów do pracy.  


      No proszę, jak to działania na rzecz różnorodności i stwarzania szans grupom dyskryminowanym łatwo przeradzaj się w swoje przeciwieństwo i inny rodzaj dyskryminacji. Firma nie chce udostępnić pełnej dokumentacji kadrowej. Podejrzenia są o zwalnianie większej liczby pracowników białych oraz promowanie wsparcia, szkoleń i pomocy kierowanej do pracowników innych z pominięciem białych. 

    I o czym my tu mamy mówić w kontekście propagandy politycznej poprawności?...  od dawna już tej poprawności nie ma.

No to zima!

      Prawdziwa zima jak przed laty. I od razu zmienia się narracja w kwestii ogrzewania. Najpierw sugestia "znawcy", że nie polecałby demontażu tradycyjnych pieców na paliwa stałe. A to w związku z tym, że nowoczesne np. na gaz tu i ówdzie ulegały awarii. Ludzie zostali bez ogrzewania. Tymczasem, żeby dostać dopłatę na nowy ekologiczny kocioł czy ogrzewanie gazem, trzeba z likwidować inne źródła ogrzewania. To ja podziękuję. Wole swoja tradycyjną kuchnię kaflową. I niech się nikt nie czepia. Nie będę potem ogrzewać się na ulicy przy koksowniku. Właśnie stawiono je w Lublinie na newralgicznych przystankach, gdzie są węzły przesiadkowe. Sceny jak z filmu. Opatuleni ludzie, zaśnieżone chodniki, oszronione autobusy, płonący koks w metalowych koszach. Gdzieś awaria ogrzewania gazowego, gdzieś zamarzło paliwo w przewodach TIR-a, gdzieś awaria kanalizacji ciepłowniczej - to ostatnie akurat pamiętam: w Gdańsku i Sopocie. Mowy nie ma! Żadnego pieca nie likwiduję. W razie kryzysu nawet stare krzesło można porąbać i palić, a jak taki gazociąg szlag trafi, to przyjdzie zamarznąć. 

Kto podejmuje decyzje?

     Decyzje w sprawie Grenlandii. Trump rozmawiał sekretarzem generalnym NATO Ruttem, a premier Grenlandii nic o tym nie wie. Czy władze Danii wiedzą coś? Pewnie też nie. Grenlandia nagle stałą się najdroższym kawałkiem lodu ma świecie i tematem numer jeden. Bo po d tym lodem podobno są bogate ic cenne złoża. Jak zawsze chodzi o biznes. 

Co się dzieje w państwie duńskim?

     Dzieje się wielka światowa polityka, choć państwo małe. Prawie jak więzienie, jak twierdził książę  Hamlet. Trump ma apetyt na Grenlandię, a Dania i kilka krajów UE zamierza jej bronić przed aneksją. Poleciały jakiś wojska, trwają narady i obrady. Dolar spada, giełda leci, inwestorzy chyba idą a przeczekanie, a politycy licytują, kto ma silniejszego asa w rękawie. 

      Tusk też zamierzał wysłać polskich żołnierzy, ale odradził to Kosiniak-Kamysz, sugerując... przeczekanie i nieangażowanie się. Słowem, nie pchać się między drzwi międzynarodowej polityki.  

A już...

      O 17:01 przeczytałam wielkimi literami pod nagłówkiem na czerwonym tle PILNE o globalnej awarii X, czyli dawnego Twittera. Guzik mnie to obchodzi, bo i tka nie mam konta. A o 17:05 napisano, że awaria usunięta. A już myślałam, że wszystko dokumentnie pierdyknęło. Niestety, trzeba jeszcze poczekać. 

Odleciał?!

No niezły odlot poglądów.  Konsumpcjonizm, a dokładniej mówiąc, przedświąteczny szał zakupowy traktować jako zaspokajanie potrzeb.

Pytanie tylko, czy to są prawdziwe potrzeby, czy wmówione ludziom przez handlowców? Naprawdę potrzebą jest kupowanie choinki na przykład?  Dziesiątków prezentów? Albo bombek? Albo nowego świątecznego obrusu? Ooo, akurat widziałam reklamę: kup sobie świąteczne firanki. To nie są realne potrzeby, to są psychiczne uzależnienia. Ale gość widać o uzależnieniach zakupowych w życiu nie słyszał.

I nie, nie jest prawdą, że to poprawia jakość naszego życia. Kolejne złudzenie i wmawianie ludziom, że im więcej wydają, tym lepiej żyją. Od kiedy kupowanie większej liczby dóbr jest równoznaczne z lepszą jakością życia?  Myślałam, że jakość to zdrowie, satysfakcja, z tego, kim się jest, jakie się ma poważanie w środowisku, w społeczeństwie.  Jeśli na coś ma  mnie być stać, a co może poprawić jakość mojego życia, to raczej inwestycja w edukację, wiedzę, rozwój. No nie wiem, czy akurat nowy gadżet mi to wszystko zapewni...

A tu cytaty z "odkrywczych" tez pana doktora:

 – To, że przed świętami kupujemy więcej, nie wynika z konsumpcjonizmu, lecz jest naturalnym efektem sprawnie działającej i produktywnej gospodarki rynkowej — uważa dr Łukasz Jasiński z UMCS.

[....]

Stać nas, za podobną realną pensję, do nabycia szerszego wachlarza dóbr i usług, o lepszej jakości, dzięki czemu nasze potrzeby są lepiej zaspokajane i my jesteśmy zwyczajnie bardziej zadowoleni z życia.

[....]

Jak zaznacza dr Łukasz Jasiński, okres Bożego Narodzenia, czyli okazja większej wyprzedaży, jest świętem konsumentów, podczas którego celebrujemy lepszą jakość naszego życia, bo możemy kupić więcej dóbr po relatywnie niższych cenach.


 

kobiety pszeniczne

       Niektóre tak pomarszczone, że trudno odgadnąć, ile mają lat. Na pewno są w wieku słusznym. Czasem pokrzywione, wychylone w bok lub w ...