co może pójść nie tak

       W nieudanej egzekucji Christy Pike nie nastąpiło to, czego wszyscy oczekiwali - śmierć skazanej.  Mimo podania podwójnej dawki pentobarbitalu Christa Pike przeżyła i w ciężkim stanie znajduje się w szpitalu. Jak z punktu widzenia prawa ocenić to, co się wydarzyło? Skazana przeżyła wykonanie wyroku śmierci. Zgodnie z procedurą, jeśli pierwsza dawka nie zadziała, podaje się drugą. Pike dostała drugą i nadal żyje. Procedura nie przewiduje podania trzeciej dawki. Zgodnie z prawem więc został na niej wyrok wykonany. A przecież prawo nie przewiduje sądzenia dwa razy z tego samego oskarżenia, za ten sam czyn, więc chyba tak samo można się zastanawiać, czy dozwolone jest ponowne wykonanie wyroku śmierci, jeśli pierwsze nie było udane. 

       W pierwszej chwili komentarze były takie, że na Pike nadal ciąży wyrok śmierci, więc po ewentualnym doprowadzeniu jej stanu zdrowia do samodzielnego funkcjonowania (co i tak słabo rokuje w tej chwili, bo mogły zajść nieodwracalne zmiany w mózgu), nic nie stoi na przeszkodzie - z punktu widzenia prawa, rzecz jasna - aby ponownie wyrok wykonać. Zanim do tego dojdzie, toczy się dyskusja, a obrona będzie zapewne wnosiła o zmianę wyroku na dożywocie. Na razie gubernator Tennessee wstrzymał wszystkie egzekucje i zlecił przeprowadzenie szczegółowej analizy, co poszło nie tak. Michael Graczyk, emerytowany reporter Associated Press, który był świadkiem co najmniej 500. egzekucji powiedział, że nigdy nie był świadkiem wykonania wyroku śmierci, które zakończyłoby się niepowodzeniem. Z reguły skazany traci przytomność bardzo szybko, do  kilku minut, a ostateczne stwierdzenie śmierci zostaje ogłoszone po pół godzinie do 40 minut. 

      W sprawie Pike wypowiadają się prawnicy i medycy oraz świadkowie wydarzenia. Od dawna było wiadomo, że mogą być problemy z wkłuciem i założeniem wenflonu ze względu na słabe żyły skazanej. Jej adwokaci twierdzą, żę znaleźli co najmniej siedem igieł koło stanowiska, gdzie wykonywano wyrok. Poza tym, jak opowiada Graczyk, samego zakładania wenflonu świadkowie nie oglądają, są dopuszczeni dopiero po jego założeniu, więc tak naprawdę nie wiadomo, co się stało. Lekarze twierdzą, że na skutek nietrafienia w żyłę, śmiertelny środek zamiast płynąć z krwią, rozlał się po tkankach wewnętrznych powodując rozległe oparzenia obu przedramion Pike. Jest to tym bardziej możliwe, że wkłucia i wykonania wyroku nie dokonują lekarze ani pielęgniarki, gdyż prawo tego zabrania. Nie są to wiec osoby zawodowo zajmujące się iniekcjami. Prawdopodobieństwo, że będą takie osoby miały problem ze znalezieniem problematycznych żył jest więc spore. Istnieje też możliwość, że podany środek był zwyczajnie przeterminowany. Zakłady karne borykają się z problemem dostępu do uśmiercających preparatów od koncernów farmaceutycznych, w tę niszę wchodzą nieuczciwi sprzedawcy, którzy oferują przeterminowane środki. 

      Kiedy systemie publicznej sprawiedliwości funkcjonował zawód kata, a wyroki wykonywał on publicznie na rynku miasta, musiał być fachowcem stale doskonalącym swoje umiejętności, żeby samemu nie popaść w niełaskę rozłoszczonego tłumu. Zgromadzona publiczność oczekiwała perfekcji. Tłum nienawidził partaczy. W 1811 roku we Wrocławiu sprowadzony z Legnicy kat po dwóch cięciach nie pozbawił skazańca głowy i nawet za trzecim razem mu się to nie udało. Wściekły tłum o mało nie zlinczował kata nieudacznika, a jego dzieło dokończył obecny na miejscu kat wrocławski. Mistrzowie katowskiego fachu byli bardzo poszukiwani i wynajmowi przez miasta, które samodzielnego stanowiska dla kata nie miały. Kat z własnymi utensyliami jeździł więc tam, gdzie go najmowano do wykonania wyroku i najczęściej słono sobie liczył za swoje usługi. Do ścięcia Anny Boleyn, swojej drugiej żony, Henryk VIII sprowadził kata wysokiej klasy aż z Francji, który pozbawił królową głowy jednym cięciem. 

       Kto natomiast w sytuacji Christy Pike poniesie odpowiedzialność za nieudaną egzekucję i jakie konsekwencje przyniesie samej skazanej, jeszcze nie wiadomo. Na razie paradoksalnie można powiedzieć, że przeżyła własną śmierć. W gruncie rzeczy jest to zdarzenie wstrząsające i rodzi pytanie, czy można na tej samej osobie dwa razy wykonywać wyrok śmierci. I kolejne pytanie: czy orzeczenie wyroku śmierci w sądzie automatycznie oznacza, że wykonuje się ten wyrok aż do skutku? 

      Zupełnie na marginesie pojawia się zaś wątpliwość sensu zwlekania z wykonaniem wyroku aż 30 lat. Dlaczego skazani przebywają w celi śmierci przez tyle lat?  

4 komentarze:

  1. Przypadek Pike obnaża iluzję humanitarnej kary śmierci. Próba udomowienia i umedycznienia zabójstwa w majestacie prawa skończyła się powrotem do średniowiecza. Tyle, że zamiast tępego topora mieliśmy spalone tkanki i uszkodzenie mózgu. Moim zdaniem ponowna egzekucja Pike byłaby przekroczeniem kolejnej granicy barbarzyństwa. Skoro przeżyła procedurę, państwo powinno uznać wyrok za formalnie wykonany i zamienić go na dożywocie. Trauma oczekiwania na śmierć przez 30 lat, połączona z przeżyciem własnej egzekucji, to kara, której nie przewidział żaden kodeks.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O nie, mylisz się, w średniowieczu nigdy nie ścinano skazanych tępym toporem. Przeciwnie, musiał być bardzo ostry. Publiczność nie wybaczyłaby katu nieudanego cięcia.
      Natomiast błędy niewprawnego wkłucia i nieumiejętnego podania śmiertelnego środka jak najbardziej przypominają dawne tortury.

      Usuń
  2. Najpierw przeczytałam o tym na blogu Rybeńki, potem usłyszałam w wiadomościach tv. Dla mnie zarówno wyrok śmierci, jak i obecna sytuacja to jakiś horror. Powinno sie odstąpić od wymierzenia kary, o ile kobieta przeżyje w szpitalu.
    Tez zadawałam sobie pytanie, dlaczego tyle czasu torturuje się psychicznie skazanych?
    Jednym z moich ulubionych filmów jest Zielona mila, świetnie tam pokazano cały proces.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlaczego nikt nie podnosi faktu, że samo oczekiwanie przez lata na wykonanie wyroku śmierci jest torturą? Przecież współczesne prawo - tak w Europie, jak w Ameryce oraz w świetle Konwencji Praw Człowieka - zakazuje torturowania.

      Usuń

co może pójść nie tak

       W nieudanej egzekucji Christy Pike nie nastąpiło to, czego wszyscy oczekiwali - śmierć skazanej.  Mimo podania podwójnej dawki pentob...