to się zaorali

 Wiadomo, że do polityki się idzie, żeby się nachapać. Wszyscy kradną (że strawestuję słynne powiedzenie z serialu), ale żeby aż tak?!  Licząc, zę się nie wyda? Piękne samobójstwo. 

Bo jeśli prawdziwe są doniesienia od wczoraj publikowane o dziwnych zakupach w ramach KPO, to faktycznie, wypadałoby zdymisjonować wszystkich od góry do dołu. Jachty, motorówki, mobilne ekspresy, elektryczne rowery, solarium, platforma e-lerningowa do nauki gry w brydża, garderoba, apartamenty, piwo odżywcze ... nie wiem tylko, o co wnioskował ten klub dla swingersów, ale że wnioskował i pieniądze dostał... Wszystko w ramach magicznej "dywersyfikacji" działalności. 

Deweloper kupuje jachty do dywersyfikacji działalności.. To co? Będą sprzedawać czy wynajmować kajuty?  Pizzeria potrzebuje solarium, bo w kuchni maja za chłodno? Jeszcze bardzie  trzeba się rozgrzać? Właściciel kebaba kupuje elektryczne rowery? Będzie nimi kebaby rozwoził czy co? Manufaktura smaku kupuje kino plenerowe? Będą pod chmurką serwować dania? Podczas oglądania filmów? To już popcorn nie wystarczy? Firma informatyczna i oświetleniowa kupuje elektryczne rowery, żeby w nich laptopy i lampy zamontować może? Co to w ogóle jest???

Sprawa wyszła na jaw, więc nagle obietnice, że będą sprawdzić. A co robiono do tej pory? Akceptowano jak leci? Żona najbogatszego posła Łąckiego otrzymała trzy dotacje w sumie na milion zł. Będzie salę konferencyjną rozbudowywać. A posłanka KO Katarzyna Królak beztrosko na w wywiadzie żywo potwierdza, że "polowa labo i większość moich znajomych, rodziny bliższej, dalszej, tez dostała dofinansowania w ramach HoReCa". 

Więc, moi drodzy,  po to się idzie do polityki. Po to się dba o układy. Po to się ma znajomości. Trzeba wydusić każdą złotówką, jaką się da, póki jeszcze jesteśmy u władzy. 

Punkty widzenia

 Pierwsze orędzie Karola Nawrockiego wywołało skrajne opinie. Jak zwykle przeciwnicy, w tym osoby z obecnego rządu oceniają negatywnie, ze konfrontacyjne, że "kibolskie", że agresywne. Z kolei prof. Bralczyk widzi wiele plusów, mimo że z prezydentem i jego poglądami nie sympatyzuje. No cóż, jeśli chodzi o język, to jednak wierzę Bralczykowi jako językoznawcy. Zaperzenie adwersarze obiektywizmem nie grzeszą. Widzą to, co chcą widzieć, słyszą to, co chcą słyszeć. 


– Zwracało uwagę to, że mówił z głowy i wszystko się przy tym kleiło — powiedział prof. Bralczyk. — Dodatkowo było wyraźnie optymistyczne i nie zawierało elementów wyraźnie agresywnych, choć na początku może coś tam było, ale w sumie, jak to się czasem mówi – miłe rozczarowanie – ocenił językoznawca.

Zwrócił przy tym uwagę na wyważony ton orędzia. – Takie także słyszałem oceny komentatorów, podkreślających wysoką notę merytoryczną wystąpienia. Emocje także były w nim, ale kontrolowane i pozytywne. Nie było dzielenia ludzi – podsumował.

jeszcze się nie zaczęło a już zaczęło

 O ja nie mogę! Jakie proroctwa w informacjach!

Już 1 sierpnia napisano i opublikowano tekst przewidziany chyba na później. Niejaki Tomasz Borusiuk  wizjonersko przewiduje, co się stało kilka dni później, 6 sierpnia. Nie ma to jak nie przeczytać tekstu, który się napisało, albo... pisała sztuczna  inteligencja. Ona nie odróżnia form czasownikowych polskiej deklinacji. 

A poza tym elekt Nawrocki jeszcze nie objął stanowiska, a już od dwóch tygodni (albo więcej) media rozpisują się o jego decyzjach. Rozumiem, ze nad skompletowaniem Kancelarii prezydenta musi pracować, trwają rozmowy i tak dalej, ale inne? Jeszcze żadnej decyzji nie podjął, bo nie jest formalnym prezydentem. po co to pompowanie balonu, że to czy tamto. Aaa, nie, powołał swojego kapelana. Choć nie wiem, czy też  jeszcze nie, bo jak go powołał? Jako osoba prywatna chyba, bo prezydentem jeszcze nie jest. Wszystko to dopiero plany, zamierzenia i... palcem an wodzie pisane. A palcem po ekranie.  Tylko Marta Nawrocka publikuje to, co rzeczywiście zrobiła: pojechała na wakacje, była z córką chyba na Podlasiu gdzieś, potem leciała balonem podziwiając Kaszuby. I super! Zbiera siły, bo to będzie trudnych pięć lat. 


ludobójstwo w Gazie

 Działania wojenne w Gazie nazwał ludobójstwem izraelski pisarz  Dawid Grossman:

Izraelski pisarz: Jak to się stało, że oskarżono nas o ludobójstwo?

Tak samo określił je izraelski dziennikarz Haaretz Gideon Levy:

Izraelski dziennikarz o Strefie Gazy. "To ludobójstwo"

Czy zostaną podjęte międzynarodowe kroki, żeby działania Izraela ukrócić???

czy będzie bojkot i wykluczenie?

 Cała czołówka gazety.pl na temat celowo wywołanego przez Izrael głodu w Strefie Gazy. "Wreszcie można mówić, że Izrael kłamie" - piszą autorzy materiałów. Zdjęcia skrajnie wychudzonych głodujących dzieci, niemowląt z workiem na śmieci zamiast pieluchy, poruszyły opinię. Oficjalną opinię, bo ludzie widzieli to już dawno, tylko świat polityki i interesów międzynarodowych zamykał im usta, a każdy, kto krytykował działania Izraela oskarżany był o antysemityzm. Coś się zmieniło wreszcie. O wiele z późno. Tysiące dzieci zmarło z głodu, tysiące cywilów zginęło stojąc w kolejce po żywność lub w szpitalu. Oczywiście oficjalna propaganda Izraela się nie poddaje, zrzuca winę na innych, na ONZ na przykład. Tylko czy ktoś jeszcze w to uwierzy. 

Na oskarżenie o ludobójstwo na pewno za wcześnie i wątpię czy ktoś się odważy je postawić. Bo wciąż Izrael to ten pokrzywdzony naród, choć prawda od lat jest zupełnie inna. Za ileś lat historycy i badacze różnej profesji może będą pisać prace o tym, jak do tego doszło, że naród, który chciano unicestwić stał się agresorem i inicjatorem ludobójstwa na innym narodzie. Może... kiedyś...

Ale teraz, dzisiaj rodzi się pytanie, czy skoro już świat otworzył ozy, skoro agresja i celowa eksterminacja Palestyńczyków przy pomocy sztucznie wywołanego głodu, czy czystka etniczna prowadzona w Strefie Gazy spowoduje, jak w przypadku Rosji po ataku na Ukrainę, że zaczną się sankcje wobec izraelskiego przemysłu, gospodarki, że izraelscy sportowcy zostaną wykluczeni z ogólnoświatowych zawodów, że muzyka izraelskich twórców zostanie wykluczona z festiwali? Po prostu czy opinia światowa poprzez nawet takie symboliczne i choć wiadomo, że nie do końca skuteczne (jak to się okazało w przypadku Rosji) działania potępi Izrael? Czy znowu zabraknie odwagi, bo to "naród pokrzywdzony" i odezwie się krzyk o rzekomy antysemityzm?...

Czekam na to, aż ktoś z władz UE i innych regionów nie ugnie się i rzuci hasło. Jeśli nie, nie liczmy na wybaczenie przez przyszłe pokolenia. 

wiejskie absurdy

 W zasadzie wcale nie wiejskie, bo generują je przybysze z miasta. Kwestia wyobrażeń o życiu na wsi bez rozeznania, co się na wsi rob. A na wsi się pracuje, wytwarza żywność, hoduje zwierzęta, nawozi pola. A to oznacza, że:

- koguty pieją wcześnie rano, pierwsze pianie kurów to środek nocy;

- krowa wytwarza naturalne gazy i zostawia "placki' - czasem świeże i dymiące zapaszkiem;

- obornik wywożony na pola, wcześniej nakładany na rozrzutnik, wedle delikatnego nosa - śmierdzi, tak, śmierdzi i nie ma o co kopii kruszyć, to najlepszy naturalny nawóz;

- świnie kwiczą i ryją, a także wydalają, jak wszystkie zwierzęta zresztą;

- pszczoły latają do kwiatków i brzęczą, najlepiej je ignorować i nie ruszać, zbiorą nektar i odlecą; czasem także przylatują do płytkich kałuż, pojemników z wodą; 

- tak, traktory, kombajny, kosiarki, inne maszyny rolnicze - hałasują, bo pracują;

- owszem, psy szczekają, bo to jest ich zadanie na wsi - ostrzegać przed zagrożeniem z zewnątrz, zza podwórka; zagrożeniem może być lis za kurnikiem lub szczur koło sąsieka ze zbożem, koło stodoły.

    Jeśli komuś to wszystko przeszkadza, po co przeprowadza się a wieś? Niech sobie wybuduje schron i w nim siedzi. 

       Sąd Najwyższy oddalił kasację rolnika Szymona Kluki, który został pozwany przez sąsiadów za generowanie nadmiernego smrodu z hodowli bydła. Tym samym tak jak poprzednie sądy - utrzymano w mocy orzeczenie, że działalność rolnika jest uciążliwa dla sąsiadów. 

     Nikt dotąd nie ma odwagi rozprawić się z absurdalnymi oczekiwaniami niedzielnych mieszkańców, którzy zjechali na wieś, nie respektując jej specyfiki.  A rozwiązanie jest proste.

Skoro hodowla kilkudziesięciu, kilkuset sztuk bydła jest uciążliwa, a będzie to zaraz dotyczyło każdej hodowli, gdy masowo posypią się pozwy niezadowolonych z sąsiedztwa, to proponuję, aby KAŻDY, kto chce się przeprowadzić na wieś, SAM HODOWAŁ DLA SIEBIE ZWIERZĘTA, KTÓRE CHCE JEŚĆ. Jeśli chce wieprzowinę, niech hoduje sobie świnię, jeśli chce wołowinę, mleko, ser, śmietanę, niech hoduje sobie krowę, jeśli chce rosół i drób, niech hoduje kury, indyki, kaczki - do woli. I NIECH NIE NARZEKA. 

A jeśli jest wegetarianinem i zamierza żyć na samych warzywach, niech sam uprawia ogródek i spróbuje osobiście nawozić obornikiem - na przykład odkupionym od sąsiada mięsożercy. Daję głowę, że w mig pozwy by się skończyły. 

     A poza tym, jak ostatnio czytałam, ma wejść ustawa, żeby boiska wyłączyć z przepisów o poziomie hałasu. Nie rozumiem, dlaczego nie można tak samo postąpić z maszynami rolniczymi i pracami na polu, żeby jacyś nawiedzeni maniacy nie podawali do sądu rolnika, że hałasuje kombajnem w żniwa, że do późna nieraz kosi, żeby zdążyć przy dobrej pogodzie. Inercja polityków w tej kwestii jest straszna. 

      Mieszkam na wsi całe życie. NIGDY NIE SPOTKAŁAM ROLNIKA, KTÓRY SPECJALNIE PRACOWAŁBY KOMBAJNEM W NOCY, ŻEBY SĄSIADOWI ZROBIĆ NA ZŁOŚĆ. Jeśli pracuje do późna, to dlatego, że się nie wyrabia ze zbiorem. A zebrać trzeba. No przecież ta cała napływowa i miejska ferajna chce jeść, prawda?

     Jestem w stanie zrozumieć, że wśród ludzi są cymbały, ale że Sąd Najwyższy okazuje się tak pusty, tak bezmyślny... tego nie rozumiem.  No bo przecież co za problem sprowadzić mięso z krajów Mercosur, miód z Chin, a zboże jeszcze skądś, prawda? Naszym producentom najlepiej zakazać wytwarzać "smrodu" i "hałasu", niech sobie wąchają w ciszy kwiatki.



na wierzchu i w ukryciu

 Tak mnie zdziwiło, gdy się dowiedziałam, że dyrektorem Centrum Spotkania Kultur w Lublinie został Michał Chorosiński. Jakim cudem, skoro od półtora roku rządzi obecna władza niechętna ludziom prawicy i PiSu? No ale marszałkiem województwa lubelskiego jest właśnie człowiek PiS - Jarosław Stawiarski. I wszystko jasne. On powołał - piszą, zę bez konkursu - Chorosińskiego na stanowisko dyrektora Centrum Spotkania Kultur. No i kiedy dyrektorem Teatru Osterwy został Redbad Klynstra, również poleciała informacja, ze to nominacja polityczna, znane są prawicowe poglądy aktora. 

 No a teraz afera się rozkręca z powodu zwolnienia Klynstry ze stanowiska (w kwietniu tego roku) ponoć z powodu nadużyć finansowych. Badano kwestie finansowe już jakiś czas. najpierw rzekomo nagrody zostały niewłaściwie przyznane. Aktorzy Teatru nie chcą się wypowiadać. Jak piszą na Onecie, "nie chcą się wypowiadać wskazując na napięte nastroje w zespole i chęć zachowania zatrudnienia".  Trochę to niejasne, bo skoro Klynstra został odwołany, to nikogo przecież nie zwolni. Nawet jeśli wygra proces, ponieważ skierował sprawę do sądu o niesłuszne zwolnienie. Przyznaje, że jeśli wygra proces i tak nie wróci do Osterwy, bo już się przeniósł do Warszawy. 

Oficjalnym powodem odwołania Klynstry jest naruszenie dyscypliny finansów. Sam Onet stosuje nazewnictwo, że to uzasadnienie oficjalne. Jakie jest więc naprawdę? Przepychanki polityczne. Klynstra - człowiek prawicy; odwołują go więc władze obecnego rządu w Ministerstwie Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Rzekomo za finanse. Klynstra twierdzi, że z powodu sporu o to, kto ma kierować modernizacją teatru. A kto się spierał o zakres kompetencji w sprawie modernizacji? MKiDN z marszałkiem województwa? Rzecz nieodgadniona. 

W każdym razie powtarza się sytuacja: jak chcesz się do kogoś przyczepić, naślij na niego kontrolę finansową. Zawsze coś się da znaleźć i wykorzystać odpowiednio.  Ostatecznie, cóż to znaczy brak dyscypliny finansowej? Zawsze można stwierdzić, ze za mało zaoszczędzono a wypłaty - czegokolwiek by dotyczyły, nagród, inwestycji czy uposażeń pracowników - za duże. 


miało być

      Miało być wolniej i spokojniej, a czas mi się skurczył i nie wyrabiam na zakrętach. Człowiek planuje różne przedsięwzięcia na cały rok...